Blog

Wróć
30.08.2015

Jaki lajf, taki stajl

Lajfstajl
jaki lajf

Czego życzyć dwojgu ludzi, którzy przysięgli sobie,  że teraz już na zawsze, że na dobre, że na złe, że w zdrowiu i w chorobie? Żeby każdy kolejny dzień był tak piękny i wyjątkowy, jak dzisiejszy? Żeby rzeczywistość była piękniejsza od najśmielszych marzeń? Żeby jak najszybciej pojawiły się namacalne owoce ich miłości?

A może, żeby stali się sobie naprawę bliscy i w zaczęli puszczać przy sobie bąki?

Do wesel jestem nastawiona sceptycznie – mimo, że te, na których byłam odbiegały od tych, które znamy z YouTube pod frazą russian wedding ;). Nie lubię disco polo, nie bawią mnie zboczone zabawy na środku sali, nie podobają mi się przaśne dekoracje, a już najbardziej nie podoba mi się, że ostatnią rzeczą, jaką w głowie mają Państwo Młodzi to dobra zabawa i celebrowanie tego wyjątkowego dnia. Nie wiem skąd bierze się u mnie takie skojarzenie na temat wesel, bo jak napisałam wcześniej – uczestniczyłam wyłącznie w takich, które obalały mity. Może po prostu się nakręcam albo widziałam zbyt dużo filmików w Internecie ;)?

Cieszę się, że wczorajsze wesele (tak, jak pozostałe, na których bywałam) było dokładnym przeciwieństwem wszystkiego, co opisałam powyżej ;).

IMG_3598
IMG_3455
IMG_3364

Mam pytanie do tych z Was, którzy niedawno przeżywali własne wesele, bądź odwiedzili kilka takich imprez – jakie są Wasze wrażenia odnośnie tradycyjnych polskich wesel? Na jakich bawiliście się najlepiej, jakie najchętniej wspominacie? Co jest dla Was ważne podczas takiej imprezy i co wyróżniającego się na tle innych zapadło Wam w pamięć? Może tak naprawdę kiczowate wesela to przeżytek, wrażenie zakorzenione w podświadomości po filmach na VSH sięgających w głąb lat 80-tych i 90-tych?

Posty z minionego tygodnia

Powolutku wracam do dawnego porządku publikacji. Dopinam ostatnie projekty, zamykam bezpowrotnie kilka tematów, które ciążyły nade mną w ostatnich tygodniach i z przyjemnością oddaję się blogowaniu. Wakacyjna Akcja Motywacyjna zostanie wskrzeszona – mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu opracuję aktualny plan działania dla Kasi i Doroty (Monika odpadła ze względu na kontuzję) i będę mogła przedstawić Wam nowe zasady przerwanej w lipcu akcji.

Ale nie o tym miała być mowa! Zachęcam do nadrobienia wczorajszych postów:

  • „Jesteś głodny czy masz zły humor” – z właściwą dla siebie skromnością muszę przyznać, że wyszedł mi świetny tekst. Ostrzegam: może wpędzić Was w zły nastrój, bo kompulsywne jedzenie, jedznioholizm czy głód emocjonalny dotyczą przerażająco dużej grupy osób. Jak go rozpoznać i podjąć próbę walki z tym groźnym przeciwnikiem opisałam w podlinkowanym wcześniej wpisie.
  • Kim jesteście i czego oczekujecie?” – Wy wiecie o mnie bardzo dużo. Postanowiłam poznać Was bliżej, poprzez ankietę. Możecie wypełniać ją jeszcze przez najbliższy tydzień. Przeglądałam już kilkanaście odpowiedzi i utwierdziłam się w przekonaniu, że przygotowanie ankiety było dobrą decyzją. Cieszę się, że czytanie bloga sprawia Wam tyle radości i jeszcze raz zachęcam do częstszego komentowania wpisów na blogu. Pamiętacie – sówki ;).

Co słychać?

Ostatnio bardzo dużo się dzieje. Pojawia się coraz więcej (coraz poważniejszych) zobowiązań, trosk i problemów, którym codziennie trzeba stawiać czoła. Jednocześnie wszystko zmierza w tak fajnym kierunku, że na samą myśl o przyszłości, uśmiecham się od ucha do ucha.

Gdyby moje życie toczyło się zgodnie z planem, byłabym teraz na 4 roku lekarskiego, ucząc się do wrześniowej kampanii poprawkowej. Nie miałabym tego bloga, prawdopodobnie nie rozwinęłabym w sobie zainteresowania zdrowym stylem życia. Nie odwiedziłabym tylu pięknych miejsc w tak krótkim czasie. Mieszkałabym w innym mieście. Bardzo możliwe, że z kimś innym u boku. Przeoczyłabym szansę na spotkanie miłości mojego życia.

Byłoby inaczej. Lepiej? To bez znaczenia, skoro tak dobrze jest tu i teraz. Całe szczęście, że nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem <3.

Oceń wpis
Średnia ocena: 0

Komentarze

Komentuj jako gość:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

lub
  • Wesela są super:) Ja zostałam prawie ostatnia z ekipy, która nie planuje go organizować:) disco polo scala pokolenia i na weselach musi być:) wesela we francjii polegają na kawce i ciachu. Zresztą podobnie jest w innych państwach:) tylko nasze są takie wyjątkowe 🙂

  • Bardzo wesel nie lubię i z całą pewnością nie planuję go robić. Będzie to o tyle łatwiejsze, że mój partner jest tego samego zdania. 🙂

  • Wesela… Własne przeżyłam 4 lata temu. Byłam nastawiona głównie na celebrowaniu ważnej dla nas chwili. Szczegóły nie były dla mnie najbardziej istotną sprawą. Chciałam aby było widać naszą miłość do siebie i do naszych bliskich (co nie znaczy, że nie przeżywałam wyboru zaproszeń, obrączek albo sukni ślubnej, która notabene nie była aż tak ślubna jak niektórzy by tego chcieli 😉 )

    Później zaczęłam pracę przy weselach. Moje doświadczenia są takie, że Młodzi dzielą się na dwie grupy- pary, które tak ja my chcą się pobrać i ślub oraz wesele organizują aby cieszyć się sobą nawzajem i pary, które chcą przeżyć imprezę życia. Niejednokrotnie zaciągają duży kredyt a przy wyborze sali, jedzenia, weslnych atrakcji kłucą się zapominając jaki jest główny cel tego dnia. Co ciekawe zdarzają się też ludzie, którzy są już po ślubie cywilnym ale chcą odłożyć pieniążki na kościelny i przyjęcie z pompą. Cóz… Co kto lubi… Ludzie są różni… Myślę, że najważniejsze jest by dobrze czuć się ze swoim wyborem. 🙂

    • Dziękuję za wartościowy komentarz! Nie mogę nie dopytać: co to za sukienka? 😉

      • Sukienka krótka a do tego troszkę rockowa kurteczka. 😉

        • Ale super! I to mi się podoba :). Ja czułabym się głupkowato w klasycznym stroju ślubnym, bo po prostu na co dzień unikam tego typu fasonów, zdobień czy w ogóle eleganckich ubrań. Fajnie, że udało Ci się pójść trochę na przekór oczekiwaniom innych, ale zgodnie z własnym gustem;)!

        • Tak właśnie było… Chciałam aby było wygodnie i w moim stylu. Pojawiły się głosy pod tytułem „JAK To??? KURTKA DO ŚLUBU!!! MASAKRA!!!”. Miałam to w… nosie bo mnie się podobało i nie to było treścią tego dnia. Życzę Tobie i wszystkim mnóstwa romantycznych i zwykłych ślubów i wesel organizowanych z miłości a nie na popis. 🙂

  • Sama w ostatnim czasie nie byłam na żadnym weselu (ostatnie na jakim byłam miało miejsce jakieś 3-4 lata temu) więc nie wiem jak jest teraz ale sama miałam okazję gościć tylko na takich typowych weselichach w wiejskim klimacie na których było pełno ciotek i wujków z którymi nie utrzymuje się zbytniego kontaktu a część z nich tylko narobiła obaciachu parze młodej.

    Na jednym z wesel rodzice Pana Młodego w ostatnim momencie pozmieniali wizytówki i choć chciałam wtedy usiąść przy jednym stole z moją najbliższą rodziną wylądowałam w całkiem innej sali obok ludzi których widziałam pierwszy raz na oczy. Jeszcze rozumiem gdybym siedziała przy stole pełnym młodych ludzi, wtedy można było całkiem nieźle bawić jednak mi trafiło się dużo starsze i raczej nieciekawe towarzystwo- sama jeszcze wtedy nie piłam alkoholu więc w mocno pijanym towarzystwie czułam się fatalnie. Niestety do rodziców udało mi sie dosiąść dopiero późnym wieczorem gdy przy ich stole zwolniły się miejsca. Wiec jeżeli planujecie wizytówki na stoły to mądrze je rozłóżcie i nie pozwólcie przy nich kombinować.

  • Chyba jestem szczęściarą, bo idealne wesele, na którym najlepiej się bawiłam… to było moje własne 😀 tradycyjne, ale udało się pójść na pewne ustępstwa: impreza była raczej nieduża (najbliższa rodzina i przyjaciele), świetny dj zamiast zespołu, uniknęliśmy zboczonych zabaw o których piszesz, dekoracje były dość skromne i eleganckie… czyli mnóstwo szczegółów, które złożyły się na całość. Wydaje mi się, że kluczowe jest wcześniejsze przemyślenie wszystkiego, w jakim stylu ma to być impreza i później dokładne ustalenie tego m.in. z ekipą dekorującą salę czy z dj-em. Tylko wtedy można uniknąć niemiłych niespodzianek 🙂 i przede wszystkim nie spinać się – to nie sama „oprawa” wesela jest najważniejsza, a ludzie i emocje w tym dniu 🙂

    • Bardzo rozsądne podejście:)

  • ostatnio mam natłok wesel, w tym roku to prawdziwa kumulacja 😉 coś mówi, że niechybnie wkroczyłam w wiek odpowiedni na zamążpójście, a ja nadal nonkonformistycznie się opieram tej tendencji. Niemniej na czyichś weselach bawię się świetnie. Nie lubię jedynie tych konkursów i pseudo-zabaw 😉 z moich obserwacji wynika, że największy wpływ na to, czy zabawa będzie udana ma orkiestra/DJ. Jeśli potrafią wyczuć, przy jakiej muzyce goście bawią się najlepiej – super. Jeśli puszczają jedynie disco-polo albo tzw. dropsy – klapa 😉 ale co kto lubi… 🙂

    • Fakt, zespół/DJ mają trudne zadanie, bo zadowlić kilkadziesiąt osób w jednej sali to nie taka prosta sprawa.

  • na weselach już się odchodzi od zboczonych konkursów, które osobiście były moją zmorą z dzieciństwa… byłam ostatnio na 3 weselach, 2 były mega udane, disco polo praktycznie w ogóle, ciągłe tańce super atmosfera. Wydaje mi się, że dla większości facetów na weselu podstawą jest dobre jedzenie i zimna wódka, nie ukrywam, że dla mnie to też ma znaczenie ale mi zawsze najbardziej zależy na świetnej muzyce do tańczenia i prowadzenia przez dj wesela w dobrym guście 😉

  • Wesela są super:) Ja zostałam prawie ostatnia z ekipy, która nie planuje go organizować:) disco polo scala pokolenia i na weselach musi być:) wesela we francjii polegają na kawce i ciachu. Zresztą podobnie jest w innych państwach:) tylko nasze są takie wyjątkowe 🙂

  • Bardzo wesel nie lubię i z całą pewnością nie planuję go robić. Będzie to o tyle łatwiejsze, że mój partner jest tego samego zdania. 🙂

  • Wesela… Własne przeżyłam 4 lata temu. Byłam nastawiona głównie na celebrowaniu ważnej dla nas chwili. Szczegóły nie były dla mnie najbardziej istotną sprawą. Chciałam aby było widać naszą miłość do siebie i do naszych bliskich (co nie znaczy, że nie przeżywałam wyboru zaproszeń, obrączek albo sukni ślubnej, która notabene nie była aż tak ślubna jak niektórzy by tego chcieli 😉 )

    Później zaczęłam pracę przy weselach. Moje doświadczenia są takie, że Młodzi dzielą się na dwie grupy- pary, które tak ja my chcą się pobrać i ślub oraz wesele organizują aby cieszyć się sobą nawzajem i pary, które chcą przeżyć imprezę życia. Niejednokrotnie zaciągają duży kredyt a przy wyborze sali, jedzenia, weslnych atrakcji kłucą się zapominając jaki jest główny cel tego dnia. Co ciekawe zdarzają się też ludzie, którzy są już po ślubie cywilnym ale chcą odłożyć pieniążki na kościelny i przyjęcie z pompą. Cóz… Co kto lubi… Ludzie są różni… Myślę, że najważniejsze jest by dobrze czuć się ze swoim wyborem. 🙂

    • Dziękuję za wartościowy komentarz! Nie mogę nie dopytać: co to za sukienka? 😉

      • Sukienka krótka a do tego troszkę rockowa kurteczka. 😉

        • Ale super! I to mi się podoba :). Ja czułabym się głupkowato w klasycznym stroju ślubnym, bo po prostu na co dzień unikam tego typu fasonów, zdobień czy w ogóle eleganckich ubrań. Fajnie, że udało Ci się pójść trochę na przekór oczekiwaniom innych, ale zgodnie z własnym gustem;)!

        • Tak właśnie było… Chciałam aby było wygodnie i w moim stylu. Pojawiły się głosy pod tytułem „JAK To??? KURTKA DO ŚLUBU!!! MASAKRA!!!”. Miałam to w… nosie bo mnie się podobało i nie to było treścią tego dnia. Życzę Tobie i wszystkim mnóstwa romantycznych i zwykłych ślubów i wesel organizowanych z miłości a nie na popis. 🙂

  • Sama w ostatnim czasie nie byłam na żadnym weselu (ostatnie na jakim byłam miało miejsce jakieś 3-4 lata temu) więc nie wiem jak jest teraz ale sama miałam okazję gościć tylko na takich typowych weselichach w wiejskim klimacie na których było pełno ciotek i wujków z którymi nie utrzymuje się zbytniego kontaktu a część z nich tylko narobiła obaciachu parze młodej.

    Na jednym z wesel rodzice Pana Młodego w ostatnim momencie pozmieniali wizytówki i choć chciałam wtedy usiąść przy jednym stole z moją najbliższą rodziną wylądowałam w całkiem innej sali obok ludzi których widziałam pierwszy raz na oczy. Jeszcze rozumiem gdybym siedziała przy stole pełnym młodych ludzi, wtedy można było całkiem nieźle bawić jednak mi trafiło się dużo starsze i raczej nieciekawe towarzystwo- sama jeszcze wtedy nie piłam alkoholu więc w mocno pijanym towarzystwie czułam się fatalnie. Niestety do rodziców udało mi sie dosiąść dopiero późnym wieczorem gdy przy ich stole zwolniły się miejsca. Wiec jeżeli planujecie wizytówki na stoły to mądrze je rozłóżcie i nie pozwólcie przy nich kombinować.

  • Chyba jestem szczęściarą, bo idealne wesele, na którym najlepiej się bawiłam… to było moje własne 😀 tradycyjne, ale udało się pójść na pewne ustępstwa: impreza była raczej nieduża (najbliższa rodzina i przyjaciele), świetny dj zamiast zespołu, uniknęliśmy zboczonych zabaw o których piszesz, dekoracje były dość skromne i eleganckie… czyli mnóstwo szczegółów, które złożyły się na całość. Wydaje mi się, że kluczowe jest wcześniejsze przemyślenie wszystkiego, w jakim stylu ma to być impreza i później dokładne ustalenie tego m.in. z ekipą dekorującą salę czy z dj-em. Tylko wtedy można uniknąć niemiłych niespodzianek 🙂 i przede wszystkim nie spinać się – to nie sama „oprawa” wesela jest najważniejsza, a ludzie i emocje w tym dniu 🙂

    • Bardzo rozsądne podejście:)

  • My nie planujemy robić wesela, ewentualnie niewielkie przyjęcie dla najbliższej rodziny. Wizja zapraszania np. w moim wypadku chrzestnych, których widziałam ostatni raz z okazji mojej I Komunii jest bez sensu. Poza tym, szkoda pieniędzy (nie mamy zamiaru „pożyczać” od rodziców, bo wesela w małej ilości przypadków się zwracają) i wolimy te tysiące wydać na mieszkanie.;)

    Też nie lubię zboczonych zabaw i wymuszania do pójścia do konkursu w którym łapie się welon.:D

  • Trzymam mocno kciuki za wszystkie Twoje formy aktywności, również zawodowej:) Ja miałam huczne wesele z tak zwaną pompą, ale nie miałam poczucia, że było ono zorganizowane dla gości. Wybawiłam się tak, że moje poduszki do dziś dnia bolą mnie własnie po weselnych tańcach:)) A minęło już 3 lata! Wszystko zależy od naszych pragnień. Ja wiedziałam, że każda forma weselicha, nawet tego najskromniejszego, nie odbierze mi najważniejszego – tego, że mam obok siebie cudownego człowieka, którego kocham nad życie;) Konkursów z pompowaniem nogami balonów nie było, ale o to własnie chodzi, by wszystko było zgodne z Nami:)

  • Trzymam mocno kciuki za wszystkie Twoje formy aktywności, również zawodowej:) Ja miałam huczne wesele z tak zwaną pompą, ale nie miałam poczucia, że było ono zorganizowane dla gości. Wybawiłam się tak, że moje poduszki do dziś dnia bolą mnie własnie po weselnych tańcach:)) A minęło już 3 lata! Wszystko zależy od naszych pragnień. Ja wiedziałam, że każda forma weselicha, nawet tego najskromniejszego, nie odbierze mi najważniejszego – tego, że mam obok siebie cudownego człowieka, którego kocham nad życie;) Konkursów z pompowaniem nogami balonów nie było, ale o to własnie chodzi, by wszystko było zgodne z Nami:)

  • Uwielbiam wesela. Mam dość liczną rodzinę i szczęśliwie przynajmniej raz w roku jakieś się wydarzy. Chodziłam na zwykłe wiejskie wesela w remizie i takie w luksusowych restauracjach, hotelach. Dużo zależy od zespołu i od tego, kogo się zaprasza. Moje wesele odbyło się dwa lata temu i wbrew wszystkiemu, to na nim bawiłam się najlepiej. Pomimo przeziębienia i opryszczki, które złapałam dzień przed oraz innym mniejszym awarią to i tak było cudownie. Zasady są trzy: pierwsza to znaleźć odpowiedniego kandydata na męża; druga to zaprosić mniej gości, ale takich z którymi utrzymuje się kontakt i dobrze się czuje w ich towarzystwie; trzecia to zespół muzyczny. My wybraliśmy taki, który grał wszystko od rocka po różne „tajojki”, tak żeby każdy z gości znalazł coś dla siebie. No i oczywiście nie przejmować się tym czy fryzura się trzyma, a makijaż nie spływa. Ja już po trzech godzinach szaleństw na parkiecie miałam misz-masz na głowie i porwany welon, ale kogo by to obchodziło. Ważne, że na zdjęciach sama radość.

    • Zasada 2 wydaje mi się najtrudniejsza do rozwiązania, bo jak pogodzić zaproszenie jednej siostry taty, a drugiej już nie? Czy to nie grozi rozbiciem rodziny?:D

      • U mnie wyglądało to tak, że przyszliśmy do rodziców z gotową listą gości, a później odbywała się dyskusja wyjaśniająca naszą decyzję. Szczęśliwie rodzice zgodzili się z naszymi argumentami odnośnie niezaproszonych gości. Oczywiście druga siostra taty może się obrazić, ale skoro jej nie lubisz lub nie utrzymujesz z nią kontaktu to raczej mało bolesne dla ciebie. Z doświadczenia wiem, że takie osoby często psują atmosferę i tylko siedzą na weselu, obgadują i się dąsają.

  • Powiem szczerze, że znacznie lepiej bawiłam się na weselu w mieście, gdzie był obiad, przekąski (alko oczywiście!), DJ i tańce niż na wiejskim, gdzie uginały się stoły od jedzenia, zboczone zabawy, łapanie za tyłki i piosenki disco polo…………. Oczywiście koszt wiejskiego wesela był ok 4 razy droższy 🙂 pzdr!

  • Uwielbiam wesela. Mam dość liczną rodzinę i szczęśliwie przynajmniej raz w roku jakieś się wydarzy. Chodziłam na zwykłe wiejskie wesela w remizie i takie w luksusowych restauracjach, hotelach. Dużo zależy od zespołu i od tego, kogo się zaprasza. Moje wesele odbyło się dwa lata temu i wbrew wszystkiemu, to na nim bawiłam się najlepiej. Pomimo przeziębienia i opryszczki, które złapałam dzień przed oraz innym mniejszym awarią to i tak było cudownie. Zasady są trzy: pierwsza to znaleźć odpowiedniego kandydata na męża; druga to zaprosić mniej gości, ale takich z którymi utrzymuje się kontakt i dobrze się czuje w ich towarzystwie; trzecia to zespół muzyczny. My wybraliśmy taki, który grał wszystko od rocka po różne „tajojki”, tak żeby każdy z gości znalazł coś dla siebie. No i oczywiście nie przejmować się tym czy fryzura się trzyma, a makijaż nie spływa. Ja już po trzech godzinach szaleństw na parkiecie miałam misz-masz na głowie i porwany welon, ale kogo by to obchodziło. Ważne, że na zdjęciach sama radość.

    • Zasada 2 wydaje mi się najtrudniejsza do rozwiązania, bo jak pogodzić zaproszenie jednej siostry taty, a drugiej już nie? Czy to nie grozi rozbiciem rodziny?:D

      • U mnie wyglądało to tak, że przyszliśmy do rodziców z gotową listą gości, a później odbywała się dyskusja wyjaśniająca naszą decyzję. Szczęśliwie rodzice zgodzili się z naszymi argumentami odnośnie niezaproszonych gości. Oczywiście druga siostra taty może się obrazić, ale skoro jej nie lubisz lub nie utrzymujesz z nią kontaktu to raczej mało bolesne dla ciebie. Z doświadczenia wiem, że takie osoby często psują atmosferę i tylko siedzą na weselu, obgadują i się dąsają.

  • aaa i zeby byla jasnosc, wczoraj minelo nam 9lat od naszego wesela – robione w wiedniu, pod wiedenskie sandardy – najgorzsze wesele na jakm bylam

    • Skoro po 9 latach nadal jesteście razem to (w obliczu bolesnych rozwodowych statystyk) może wiedeńskie wesele było jednak rozsądną opcją 😀

  • Kocham wesela ale w szczegolnosci te polskie! bylam juz na austriackich (mieszkam w Austrii), tureckim, jugolskim i szczerze najlepsze sa polskie. Nie na kazdym weselu puszczane jest disco polo – a jednak do kawalka typu zono moja pobawi sie kazdy. dobry dj znajdzie rownowage w disco polo a tym c jst teraz akurat na topie.
    I szczerze? chyba najlepiej bawilam sie na wiejskich weselach, ktore trwaly dwa dni – wodke pilo sie z jednego kieliszka, zabawa do bialego rana i masa smiechu!

  • aaa i zeby byla jasnosc, wczoraj minelo nam 9lat od naszego wesela – robione w wiedniu, pod wiedenskie sandardy – najgorzsze wesele na jakm bylam

    • Skoro po 9 latach nadal jesteście razem to (w obliczu bolesnych rozwodowych statystyk) może wiedeńskie wesele było jednak rozsądną opcją 😀

  • Nasze życie nie jest ani lepsze ani gorsze od marzeń…jest . Po prostu inne;)a wiesz jak to jest z planami… Ja mogłabym być teraz w Grecji, z kimś zupełnie innym, a jestem tutaj słuchając kolysanki utulanki z moim skarbem…wesele, hmmm moje było udane… Kameralne grono bliskich osób, obiad, zimna płyta(brałam pod uwagę memu ze stypy;) ale wygrało menu komunijne ;);)) i tańce przy muzyce z laptopa;) żadnego.”puki kredyt nas nie rozłączy”;)sukienka z olx. Po roku poszła za tą samą cenę… w przeciwieństwie do koleżanek które po swoich ślubach narzekały na to co się nie udało, ja mogę tak co roku;) zaproszenia, podziękowania dla gości a nawet zawieszki na wódkę robiliśmy sami, super zabawa przy klejeniu całej masy kokardek 😉 do dziś omijam prezenty w zielone i pomarańczowe wstążki tyle mi tego zostało 😉

    • W mojej wyobraźni pojawiła się własnie wizja własnoręcznie przygotowanych dekoracji i stwierdziłam, że postawiłabym na modny minimalizm – białe ściany i drewniane stoły byłyby bardziej atrakcyjne niż moje karykatury ozdób :D.

      • Odrazu przypomniał mi się jeleń 😉 racja… Zostaw to profesjonalistom 😉

  • Piękne podsumowanie! <3

  • Bardzo podobają mi się ostatnie zdania wpisu 🙂

  • Nie cierpię typowych, tradycyjnych wesel. Męczę się na nich :-/ a niestety byłam tylko na takich. Ale słyszałam o ciekawych pomysłach na nietypową imprezę, bez kiczu i nadmiernej elegancji 🙂

  • Bardzo podobają mi się ostatnie zdania wpisu 🙂

  • Nie cierpię typowych, tradycyjnych wesel. Męczę się na nich :-/ a niestety byłam tylko na takich. Ale słyszałam o ciekawych pomysłach na nietypową imprezę, bez kiczu i nadmiernej elegancji 🙂

  • Zdecydowanie typowym polskim weselom mówię nie! 🙂 Podobnie, jak Ty nie lubię disco polo, a te weselne zabawy są dla mnie niesmaczne. Miałam swój wielki dzień w zeszłym roku i wiedziałam, że na pewno nie chcę typowego polskiego wesela! Dlatego dla Rodziców i Dziadków przygotowaliśmy obiad, a z najbliższymi znajomymi poszliśmy do klubu. Nie wspomnę, że moja suknia ślubna była.. czerwona 🙂
    Niestety, mam rodzinę na wsi i tam typowe polskie wesele to ciągle standard, dlatego unikam ich jak mogę 🙂
    A Tobie życzę, żeby w dalszym ciągu życie zmierzało w tym fajnym kierunku 🙂

  • hmm, ja zauwazylam, ze niewazne jaka forme ma wesele- licza sie ludzie, ktorzy na nim sa 😉 jezeli trafi fajna ekipa- kazde, nawet najbardziej „kiczowate” wesele moze byc bardzo udane.

    • Czyli ta zasada sprawdza się odnośnie każdej imprezy 😉

  • Tradycyjne polskie wesela z ,,pompą” to przeżytek. Naprawde nie wiem, kto się na nich bawi dobrze- zestresowana młoda para, czy półprzytomni i upojeni alkoholem goście. O wiele lepsze są skromne wesela, na których jest tylko najbliższa rodzina i znajomi,niż tłum pociotków i kuzynów, których pierwszy raz na oczy widzimy.

  • Zdecydowanie typowym polskim weselom mówię nie! 🙂 Podobnie, jak Ty nie lubię disco polo, a te weselne zabawy są dla mnie niesmaczne. Miałam swój wielki dzień w zeszłym roku i wiedziałam, że na pewno nie chcę typowego polskiego wesela! Dlatego dla Rodziców i Dziadków przygotowaliśmy obiad, a z najbliższymi znajomymi poszliśmy do klubu. Nie wspomnę, że moja suknia ślubna była.. czerwona 🙂
    Niestety, mam rodzinę na wsi i tam typowe polskie wesele to ciągle standard, dlatego unikam ich jak mogę 🙂
    A Tobie życzę, żeby w dalszym ciągu życie zmierzało w tym fajnym kierunku 🙂

  • Ja ostatnio świetnie bawilam się na swoim weselu. Była tylko najbliższa rodzina i przyjaciele. W sumie ok. 60ciu osób. Było idealnie. Nic bym nie zmieniła. Była jedna zabawa która angażowała gości, ale nic zboczonego. Z drugiej strony było trochę disco polo, ale to dlatego, że nasi goście lubią bawić się przy takiej muzyce. Zrezygnowalismy z zespołu, ale był wodzirej z DJ-em. I nie mieliśmy kamerzysty. Postawilismy na dobrego fotografa i spisał się na medal. 🙂

    • Spotkały CIę jakieś nieprzyjemności ze strony „niezaproszonej” części rodziny?

  • hmm, ja zauwazylam, ze niewazne jaka forme ma wesele- licza sie ludzie, ktorzy na nim sa 😉 jezeli trafi fajna ekipa- kazde, nawet najbardziej „kiczowate” wesele moze byc bardzo udane.

    • Czyli ta zasada sprawdza się odnośnie każdej imprezy 😉

  • Tradycyjne polskie wesela z ,,pompą” to przeżytek. Naprawde nie wiem, kto się na nich bawi dobrze- zestresowana młoda para, czy półprzytomni i upojeni alkoholem goście. O wiele lepsze są skromne wesela, na których jest tylko najbliższa rodzina i znajomi,niż tłum pociotków i kuzynów, których pierwszy raz na oczy widzimy.

  • Ja ostatnio świetnie bawilam się na swoim weselu. Była tylko najbliższa rodzina i przyjaciele. W sumie ok. 60ciu osób. Było idealnie. Nic bym nie zmieniła. Była jedna zabawa która angażowała gości, ale nic zboczonego. Z drugiej strony było trochę disco polo, ale to dlatego, że nasi goście lubią bawić się przy takiej muzyce. Zrezygnowalismy z zespołu, ale był wodzirej z DJ-em. I nie mieliśmy kamerzysty. Postawilismy na dobrego fotografa i spisał się na medal. 🙂

    • Spotkały CIę jakieś nieprzyjemności ze strony „niezaproszonej” części rodziny?

  • Chyba każda Para Młoda marzy o tym, by móc tak powiedzieć o własnym 😉

  • Jestem świeżo po weselu. Swoim 🙂 Odbyło się w ostatnią sobotę. Wesele uważam za bardzo udane. Trafiliśmy na świetnego DJ’a, który miał super kontakt z gośćmi. Były zabawy typu „Jaka to melodia?”, kalambury itp. Muzykę grał różną, dla każdego coś się znalazło, było też disco polo, ale bardzo niewiele.
    Zaprosiliśmy najbliższą rodzinę, 50 osób i uważam, że jest to wystarczająca ilość gości. Z każdym można było zatańczyć, porozmawiać.
    Wystrój był jedynie na stołach (kwiaty, świece). Sama sala była na tyle klimatyczna, że nie potrzebowała żadnych ozdób.
    W ogóle uważam, że niektóre rzeczy można zrobić „po kosztach”. W sensie, że nie trzeba wynajmować super limuzyny za kupę kasy, tylko pożyczyć jakiś fajny samochód od kogoś znajomego za „flaszkę”. Obrączki niekoniecznie muszą być z Kruka lub Aparta za 4 tyś. Zwykły jubiler zrobi takie same za połowę tej ceny.
    W razie czego służę radą 😀

  • Ja miałam wieeeeelkie wesele, ale wszyscy się suuuper bawili 😀 120 osób, dużo młodych, i bawili wszystkich, aż nie chciało się wychodzić na noc poślubną 😀
    A teraz niespodzianka, dokładnie trzy dni temu, miałam 25 lat po ślubie, obchodziliśmy tą rocznicę w Turcji. Mąż zrobił mi niespodziankę, zabrał do pięknej restauracji, pławiliśmy się w kwiatach na stole i tuż przy nas, szumiało morze egejskie. Zachłystywaliśmy się śmiechem, gadaliśmy i gadaliśmy, gadaliśmy, piliśmy wino koloru dojrzałego zboża, a w uszach ten szum morza. Przegryzaliśmy wyborne żarcie, i tak minęły 4 h. Jak się ściemniło (w jego oczach widziałam zdenerwowanie), to klęknął, wyciągnął pierścionek w opakowaniu, i zapytał, czy po 25 latach, powiem mu jeszcze raz „TAK”! Płakałam jak w chińskich bajkach, ludzie w restauracji, zaczęli bić brawo, a ja jeszcze bardziej płakałam. To było piękne, podziękował mi, za to że JESTEM, ot tak po prostu, że jestem.

    • O tak

      • Czyta mi się to bardzo miło tym bardziej, że rok temu w kwietniu moi rodzice obchodzili 25-lecie ślubu 🙂

        • Naprawdę jestem dumna, że sprzeczki nie zburzyły w moim związku nic, wystarczy rozmawiać i być szczerym do bólu 🙂

    • Gratuluję wam obojgu. 🙂 Mało jest piękniejszych rzeczy w życiu niż udany, wyprobowany związek. Powodzenia w dalszym budowaniu szczęścia. 🙂

      • Bardzo dziękuję :*

  • Ja mam swoje własne już za kilka tygodni. Nie będzie zboczonych zabaw, sukni usianej (miałam użyć innego słowa, ale brzydkie…) cekinami i świecidełkami, orkiestry wyjącej pod blokiem, disco-polo całą noc, ciotek spokrewnionych w piątej lub dziesiątej linii….

  • Proszę o pomoc. Już sobie nie radzę. W rok przytyłam ok 3 kg. Zawsze jadlam dużo slodkiego, chipsów, popcornu- nigdy nie tylam. Odkad poszlam na studia czesto jadalam nieregularnie, brak sniadania, lub sniadanie a po kilku h obfity obiad, co prawda przytylam juz w wakcje przed studiami, jednak okres studiow nie pomogl w resukcji wagi, za to ja utrzymał. Postanowilam, ze zmienie swoje żywienie. Odstawilam mase ciastek, zjadanie calych czekolad, popcorny- wszystko to wieczorowa pora. Cukier, sol, słodkie napoje na wodę. Woadomo- xzasem zdarza sie Jesc loda czy kawalek czekolady- ale to nie jest.już cala tabliczka, czy cala paczka. Dusze mieso zamiast smazyc. Nie jem majonezu, nie uzywam sosow z proszku i śmietany. Nie jem bialego pieczywa. Owoce rano, zazwyczaj najbialowe kolacje. Waga zeszla ok 2 kg w dol, ale brzucha nie ubylo wcale, czesto wzdety. W stare spodnie nie mieszcze sie tak samo jak przed zmiana diety. Co jest nie tak? Ja juz nie wiem co robic. Po co te wszystkie.wyrzeczenia i zmiany skoro obwody stoja w miejscu? Nadal mam obtluszczone uda i biodra. Jestem zmeczona psychicznie, nie radze sobie z tym. Prosze o pomoc

    • Kochana, trafiłaś we właściwe miejsce. Poprzeglądaj na początek archiwalne posty. Napisz, jak z ćwiczeniami, sama dieta nie wystarczy. Zrobiłaś już kawał dobrej roboty, zmieniłaś niezdrowe nawyki w to, co Ci pomoże. Tłuszczyk uda się zamienić w mięśnie – pomyśl o ulubionej aktywności fizycznej i spróbuj wkomponować w plan dnia.

      • Dziękuję za odpowiedź. Ćwiczyłam sporo z mel b, tiffany itd. Jednak nie widzialam zbytnio efektów jesli chodzi o uda, bo głównie na tym mi zalezy. Obwody takie same. Aktualnie mysle o bieganiu. Rower juz wdrożyłam w plan dnia

    • Ile trwa Twoja zmiana żywieniowa???? Może jesteś zbyt krytyczna wobec siebie??? Ja tak ma niestety, efekt chciałabym już, a często jeszcze więcej 😀 Był czas na zapasy, musi być czas na zmianę 🙂

      • Zmiana trwa juz przeszło 4-5 miesięcy. To już jest jakiś odcinek czasu, wiec myślę, ze powinno się coś zmienić. Nie oczekuje cudów po dwóch tygodniach. Dlatego jestem połamana. Coraz ciężej jest wytrwać skoro nie widać nawet najmniejszej zmiany, ktora dalej by motywowala

  • Jestem rok po swoim ślubie. Mieliśmy dość spore wesele ze względu na liczną najbliższą rodzinę męża. Jednak chciałam żeby mimo wszystko było dość skromnie. Ograniczona dekoracja, prosta suknia, minimum udziwniania, minimum wszystkiego. Ludzie i tak zazwyczaj pamiętają muzykę, jedzenie i towarzystwo. Dla mnie najważniejsza jest muzyka i towarzystwo – bez tego nie można się dobrze bawić. Jedzenie – zawsze jest go za dużo. Normalnie je się 5 posiłków w ciągu całego dnia ( albo i mniej i to zazwyczaj tylko 2-3 są porządne a reszta to przekąski), a na weselu od godziny 16 do 1 4-5 posiłków i ciężko je zmieścić. Lubię chodzić na wesela, bo zazwyczaj dobrze się na nich bawię, ale smutne jest to, że wesele nie jest dla młodych tylko dla gości. Ja na swoim weselu mało czasu spędziłam z mężem, bo z tym chciało się zatańczyć, z innym porozmawiać i w połowie wesela stwierdziłam że to bez sensu. na szczęście nadrobiliśmy na poprawinach 🙂 to był już nasz dzień 🙂

  • Chyba każda Para Młoda marzy o tym, by móc tak powiedzieć o własnym 😉

  • Ja miałam wieeeeelkie wesele, ale wszyscy się suuuper bawili 😀 120 osób, dużo młodych, i bawili wszystkich, aż nie chciało się wychodzić na noc poślubną 😀
    A teraz niespodzianka, dokładnie trzy dni temu, miałam 25 lat po ślubie, obchodziliśmy tą rocznicę w Turcji. Mąż zrobił mi niespodziankę, zabrał do pięknej restauracji, pławiliśmy się w kwiatach na stole i tuż przy nas, szumiało morze egejskie. Zachłystywaliśmy się śmiechem, gadaliśmy i gadaliśmy, gadaliśmy, piliśmy wino koloru dojrzałego zboża, a w uszach ten szum morza. Przegryzaliśmy wyborne żarcie, i tak minęły 4 h. Jak się ściemniło (w jego oczach widziałam zdenerwowanie), to klęknął, wyciągnął pierścionek w opakowaniu, i zapytał, czy po 25 latach, powiem mu jeszcze raz „TAK”! Płakałam jak w chińskich bajkach, ludzie w restauracji, zaczęli bić brawo, a ja jeszcze bardziej płakałam. To było piękne, podziękował mi, za to że JESTEM, ot tak po prostu, że jestem.

    • O tak

      • Czyta mi się to bardzo miło tym bardziej, że rok temu w kwietniu moi rodzice obchodzili 25-lecie ślubu 🙂

        • Naprawdę jestem dumna, że sprzeczki nie zburzyły w moim związku nic, wystarczy rozmawiać i być szczerym do bólu 🙂

    • Gratuluję wam obojgu. 🙂 Mało jest piękniejszych rzeczy w życiu niż udany, wyprobowany związek. Powodzenia w dalszym budowaniu szczęścia. 🙂

      • Bardzo dziękuję :*

  • Proszę o pomoc. Już sobie nie radzę. W rok przytyłam ok 3 kg. Zawsze jadlam dużo slodkiego, chipsów, popcornu- nigdy nie tylam. Odkad poszlam na studia czesto jadalam nieregularnie, brak sniadania, lub sniadanie a po kilku h obfity obiad, co prawda przytylam juz w wakcje przed studiami, jednak okres studiow nie pomogl w resukcji wagi, za to ja utrzymał. Postanowilam, ze zmienie swoje żywienie. Odstawilam mase ciastek, zjadanie calych czekolad, popcorny- wszystko to wieczorowa pora. Cukier, sol, słodkie napoje na wodę. Woadomo- xzasem zdarza sie Jesc loda czy kawalek czekolady- ale to nie jest.już cala tabliczka, czy cala paczka. Dusze mieso zamiast smazyc. Nie jem majonezu, nie uzywam sosow z proszku i śmietany. Nie jem bialego pieczywa. Owoce rano, zazwyczaj najbialowe kolacje. Waga zeszla ok 2 kg w dol, ale brzucha nie ubylo wcale, czesto wzdety. W stare spodnie nie mieszcze sie tak samo jak przed zmiana diety. Co jest nie tak? Ja juz nie wiem co robic. Po co te wszystkie.wyrzeczenia i zmiany skoro obwody stoja w miejscu? Nadal mam obtluszczone uda i biodra. Jestem zmeczona psychicznie, nie radze sobie z tym. Prosze o pomoc

    • Kochana, trafiłaś we właściwe miejsce. Poprzeglądaj na początek archiwalne posty. Napisz, jak z ćwiczeniami, sama dieta nie wystarczy. Zrobiłaś już kawał dobrej roboty, zmieniłaś niezdrowe nawyki w to, co Ci pomoże. Tłuszczyk uda się zamienić w mięśnie – pomyśl o ulubionej aktywności fizycznej i spróbuj wkomponować w plan dnia.

      • Dziękuję za odpowiedź. Ćwiczyłam sporo z mel b, tiffany itd. Jednak nie widzialam zbytnio efektów jesli chodzi o uda, bo głównie na tym mi zalezy. Obwody takie same. Aktualnie mysle o bieganiu. Rower juz wdrożyłam w plan dnia

    • Ile trwa Twoja zmiana żywieniowa???? Może jesteś zbyt krytyczna wobec siebie??? Ja tak ma niestety, efekt chciałabym już, a często jeszcze więcej 😀 Był czas na zapasy, musi być czas na zmianę 🙂

      • Zmiana trwa juz przeszło 4-5 miesięcy. To już jest jakiś odcinek czasu, wiec myślę, ze powinno się coś zmienić. Nie oczekuje cudów po dwóch tygodniach. Dlatego jestem połamana. Coraz ciężej jest wytrwać skoro nie widać nawet najmniejszej zmiany, ktora dalej by motywowala

  • Ja mam swoje własne już za kilka tygodni. Nie będzie zboczonych zabaw, sukni usianej (miałam użyć innego słowa, ale brzydkie…) cekinami i świecidełkami, orkiestry wyjącej pod blokiem, disco-polo całą noc, ciotek spokrewnionych w piątej lub dziesiątej linii….

  • Jestem rok po swoim ślubie. Mieliśmy dość spore wesele ze względu na liczną najbliższą rodzinę męża. Jednak chciałam żeby mimo wszystko było dość skromnie. Ograniczona dekoracja, prosta suknia, minimum udziwniania, minimum wszystkiego. Ludzie i tak zazwyczaj pamiętają muzykę, jedzenie i towarzystwo. Dla mnie najważniejsza jest muzyka i towarzystwo – bez tego nie można się dobrze bawić. Jedzenie – zawsze jest go za dużo. Normalnie je się 5 posiłków w ciągu całego dnia ( albo i mniej i to zazwyczaj tylko 2-3 są porządne a reszta to przekąski), a na weselu od godziny 16 do 1 4-5 posiłków i ciężko je zmieścić. Lubię chodzić na wesela, bo zazwyczaj dobrze się na nich bawię, ale smutne jest to, że wesele nie jest dla młodych tylko dla gości. Ja na swoim weselu mało czasu spędziłam z mężem, bo z tym chciało się zatańczyć, z innym porozmawiać i w połowie wesela stwierdziłam że to bez sensu. na szczęście nadrobiliśmy na poprawinach 🙂 to był już nasz dzień 🙂

  • Jestem świeżo po weselu. Swoim 🙂 Odbyło się w ostatnią sobotę. Wesele uważam za bardzo udane. Trafiliśmy na świetnego DJ’a, który miał super kontakt z gośćmi. Były zabawy typu „Jaka to melodia?”, kalambury itp. Muzykę grał różną, dla każdego coś się znalazło, było też disco polo, ale bardzo niewiele.
    Zaprosiliśmy najbliższą rodzinę, 50 osób i uważam, że jest to wystarczająca ilość gości. Z każdym można było zatańczyć, porozmawiać.
    Wystrój był jedynie na stołach (kwiaty, świece). Sama sala była na tyle klimatyczna, że nie potrzebowała żadnych ozdób.
    W ogóle uważam, że niektóre rzeczy można zrobić „po kosztach”. W sensie, że nie trzeba wynajmować super limuzyny za kupę kasy, tylko pożyczyć jakiś fajny samochód od kogoś znajomego za „flaszkę”. Obrączki niekoniecznie muszą być z Kruka lub Aparta za 4 tyś. Zwykły jubiler zrobi takie same za połowę tej ceny.
    W razie czego służę radą 😀

  • ostatnio mam natłok wesel, w tym roku to prawdziwa kumulacja 😉 coś mówi, że niechybnie wkroczyłam w wiek odpowiedni na zamążpójście, a ja nadal nonkonformistycznie się opieram tej tendencji. Niemniej na czyichś weselach bawię się świetnie. Nie lubię jedynie tych konkursów i pseudo-zabaw 😉 z moich obserwacji wynika, że największy wpływ na to, czy zabawa będzie udana ma orkiestra/DJ. Jeśli potrafią wyczuć, przy jakiej muzyce goście bawią się najlepiej – super. Jeśli puszczają jedynie disco-polo albo tzw. dropsy – klapa 😉 ale co kto lubi… 🙂

    • Fakt, zespół/DJ mają trudne zadanie, bo zadowlić kilkadziesiąt osób w jednej sali to nie taka prosta sprawa.

  • na weselach już się odchodzi od zboczonych konkursów, które osobiście były moją zmorą z dzieciństwa… byłam ostatnio na 3 weselach, 2 były mega udane, disco polo praktycznie w ogóle, ciągłe tańce super atmosfera. Wydaje mi się, że dla większości facetów na weselu podstawą jest dobre jedzenie i zimna wódka, nie ukrywam, że dla mnie to też ma znaczenie ale mi zawsze najbardziej zależy na świetnej muzyce do tańczenia i prowadzenia przez dj wesela w dobrym guście 😉

  • My nie planujemy robić wesela, ewentualnie niewielkie przyjęcie dla najbliższej rodziny. Wizja zapraszania np. w moim wypadku chrzestnych, których widziałam ostatni raz z okazji mojej I Komunii jest bez sensu. Poza tym, szkoda pieniędzy (nie mamy zamiaru „pożyczać” od rodziców, bo wesela w małej ilości przypadków się zwracają) i wolimy te tysiące wydać na mieszkanie.;)

    Też nie lubię zboczonych zabaw i wymuszania do pójścia do konkursu w którym łapie się welon.:D

  • Kocham wesela ale w szczegolnosci te polskie! bylam juz na austriackich (mieszkam w Austrii), tureckim, jugolskim i szczerze najlepsze sa polskie. Nie na kazdym weselu puszczane jest disco polo – a jednak do kawalka typu zono moja pobawi sie kazdy. dobry dj znajdzie rownowage w disco polo a tym c jst teraz akurat na topie.
    I szczerze? chyba najlepiej bawilam sie na wiejskich weselach, ktore trwaly dwa dni – wodke pilo sie z jednego kieliszka, zabawa do bialego rana i masa smiechu!

  • Piękne podsumowanie! <3

  • Powiem szczerze, że znacznie lepiej bawiłam się na weselu w mieście, gdzie był obiad, przekąski (alko oczywiście!), DJ i tańce niż na wiejskim, gdzie uginały się stoły od jedzenia, zboczone zabawy, łapanie za tyłki i piosenki disco polo…………. Oczywiście koszt wiejskiego wesela był ok 4 razy droższy 🙂 pzdr!

  • Nasze życie nie jest ani lepsze ani gorsze od marzeń…jest . Po prostu inne;)a wiesz jak to jest z planami… Ja mogłabym być teraz w Grecji, z kimś zupełnie innym, a jestem tutaj słuchając kolysanki utulanki z moim skarbem…wesele, hmmm moje było udane… Kameralne grono bliskich osób, obiad, zimna płyta(brałam pod uwagę memu ze stypy;) ale wygrało menu komunijne ;);)) i tańce przy muzyce z laptopa;) żadnego.”puki kredyt nas nie rozłączy”;)sukienka z olx. Po roku poszła za tą samą cenę… w przeciwieństwie do koleżanek które po swoich ślubach narzekały na to co się nie udało, ja mogę tak co roku;) zaproszenia, podziękowania dla gości a nawet zawieszki na wódkę robiliśmy sami, super zabawa przy klejeniu całej masy kokardek 😉 do dziś omijam prezenty w zielone i pomarańczowe wstążki tyle mi tego zostało 😉

    • W mojej wyobraźni pojawiła się własnie wizja własnoręcznie przygotowanych dekoracji i stwierdziłam, że postawiłabym na modny minimalizm – białe ściany i drewniane stoły byłyby bardziej atrakcyjne niż moje karykatury ozdób :D.

      • Odrazu przypomniał mi się jeleń 😉 racja… Zostaw to profesjonalistom 😉

Ta strona używa ciasteczek.
Dowiedź się więcej.
Ok!