Przez mój feed na Instagramie przewija się temat biohackingu. Zarówno ze strony promotorów, jak i użytkowników.
Biohacking jest według nich zbiorem nawyków optymalizujących działanie ludzkiego organizmu. Coś, co jednocześnie daje energię, odmładza, uzdrawia, poprawia nastrój, kondycję i wygląd!
Piękna perspektywa, wreszcie powiew świeżości, aż chce się w to iść.
Czy to oznacza, że kolejna edycja diet z marketów będzie utrzymana w biohackerskim wydaniu?
No nie do końca.
Biohacking to sposób eksperymentowania z własnym ciałem i głową w celu poprawy zdrowia, wydajności fizycznej i lepszego samopoczucia. To szeroki zakres działań, takich jak stosowanie suplementów diety, zmiany w stylu życia, świadomych treningów, monitorowanie parametrów biologicznych, a czasami nawet eksperymentowanie z technologią, taką jak wszczepialne urządzenia. W uproszczeniu Biohacking to droga do lepszego funkcjonowanie organizmu, często przy wykorzystaniu najnowszych osiągnięć nauki i technologii.
Biohacking ma wg mnie więcej sensu w ujęciu indywidualnym („testuję nową dietę/trening/suplement, sprawdzam jak się z tym czuję/jak to wpływa na moje wyniki i jeśli jest okej, to kontynuuję”), niż populacyjnym. Do formułowania zaleceń dla całej populacji potrzebne są jednak źródła – solidne metaanalizy, syntezujące wnioski z ogółu badań dostępnych na dany temat. Biohacking nie jest w żaden sposób regulowany, a każdy biohacker może interpretować i promować go na własny sposób.
Biohacking znaczy mniej więcej tyle, co abrakadabring albo taki bionabuchodonozoryzm. Biohackerzy równie dobrze mogliby nazywać się ekspertami biokonstantynopolitańczykowianeczkizmu.
Określenie biohacking nie niesie za sobą nic konkretnego.
Przeczytaj także: Dieta dla włosów, paznokci i skóry
Eliminacja szkodliwych nawyków:
Tylko czy naprawdę potrzebujemy upychać to w sztywne ramy i na siłę dążyć do modelu życia proponowanego przez biohackera, zamiast stworzyć swój?
Brakuje mi w tym miejsca na decyzyjność pacjenta. Według mnie rolą specjalisty jest wspieranie klienta w drodze do obranego przez niego celu metodami na miarę jego aktualnych możliwości.
A nie mówienie mu, że musi robić to, tamto i siamto. Szczególnie, gdy nie mamy pewności, że dana procedura jest potrzebna! Po co dokładać dodatkowych obowiązków, podczas gdy większość osób ma trudność z regularnym praktykowaniem podstaw?
Wolę, żeby moi pacjenci zainwestowali czas i inne zasoby w kilka najbardziej opłacalnych nawyków, zamiast skupiać się na niuansach:
niektóre z nich mogą okazać się zbędne – np. worki suplementów: część z nich może nie działać (bo dowody z badań na szczurach to za mało) albo wręcz szkodzić (gdy doprowadzą do przekroczenia norm spożycia witamin)
a inne mało istotne dla osiągnięcia celu pacjenta np. odgórne narzucanie postu przerywanego (IF), gdy ktoś chce schudnąć. A przecież jest to możliwe przy dowolności liczby i pór spożywanych posiłków.
Nie jest to jeszcze myśl, za którą dałabym sobie rękę uciąć, ale nie mogę jej od siebie odpędzić:
A może większe znaczenie ma to, czego sobie nie robimy?
Istnieją dowody na to, że:
Bardzo różne modele żywieniowe mogą poprawić dobrostan pacjenta, ale to, co je łączy to ograniczenie ewidentnie szkodliwych nawyków jak np. siedzący tryb życia, mało urozmaicona dieta, używki itp..
Niektóre diety jest trudniej zbilansować (np. ketogeniczna czy inne eliminacyjne), inne łatwiej (np. dieta śródziemnomorska czy dieta DASH), ale zaryzykuję stwierdzenie, że do zdrowia i lepszego samopoczucia można dojść przeróżnymi drogami.
Dlaczego nie wybrać tej, która wydaje Ci się na ten moment najbardziej realna, a może nawet… najprostsza?
Zostawiam Cię z tą myślą i przypominajką: jeśli zdrowy styl życia w tym momencie Cię przerasta, wystarczy spróbować żyć tylko trochę zdrowiej, niż do tej pory.
To już będzie krok ku lepszemu!
A może za nim łatwiej będzie postawić kolejne?
PCOS to jedno z najczęstszych zaburzeń hormonalnych u kobiet, które może współwystępować z insulinoopornością, problemami z płodnością, trądzikiem czy trudnościami z utrzymaniem prawidłowej masy ciała. Wpływ diety na przebieg PCOS…
W dzisiejszych czasach cukier stał się jednym z największych wrogów naszej diety. W mediach społecznościowych czy w rozmowach ze znajomymi często słyszymy: cukier uzależnia jak kokaina, cukier zabija. Wytykamy go…
“Nie stresuj się tak” – ale by było pięknie, jakby ten tekst kiedykolwiek zadziałał na kogoś, kto jest w swoim szczytowym momencie stresu. Proces odzyskiwania wewnętrznej równowagi jest bardzo złożony…
Zaburzenia z napadami objadania się (BED) to jedno z najczęściej występujących zaburzeń odżywiania, które charakteryzuje się utratą kontroli nad jedzeniem i towarzyszącym temu poczuciem winy. Choć sporadyczne przejedzenie zdarza się…