Od czego zacząć odchudzanie, by wreszcie je skończyć – od ogółu, do szczegółu
Ostrzegam: ten tekst będzie bardzo krótki, dosadny i oczywisty dla absolwentek mojego kursu czy dociekliwych czytelniczek. Jednak na widok kolejnych komentarzy, wypowiedzi i pytań rozważających TOTALNE PIERDOŁY (ładniej zwane niuansami) uznałam, że jest to tekst bardzo potrzebny i warty publikacji.
Zanim ktoś pokusi się o nadinterpretację – nie krytykuję pytających! Nie ma głupich pytań, koniec kropka. Nikt nie uczy nas zdrowego odżywiania w szkole, w Internecie trudno o dostęp do wiarygodnych treści, a książkę na temat odżywiania może wydać każdy (a zdecydowanie nie każdy powinien). Nie dziwi mnie mętlik informacyjny, nie dziwią wątpliwości i pytania.
Jednak mam wątpliwość czy odpowiedź na każde pytanie powinna interesować nas już, teraz, zaraz. Kiedy dopiero zaczynamy zmieniać styl życia. Nie mogę oprzeć się pokusie, że większość prób odchudzania zaczyna się od dupy strony.
I wcale nie mam tu na myśli robienia przysiadów ze sztangą.
Zanim zaczniesz skupiać się na niuansach, które mają duże znaczenie przy zawodowym uprawianiu sportu lub za półmetkiem odchudzania, skup się na tym, co stanowi największy problem W TWOIM przypadku.
Nie ma najmniejszego sensu rozkminianie czy:
Takie rozterki mają znaczenie dla osób:
Jeśli nie jesteś jedną z nich, a Twoim celem jest po prostu przestać tyć i schudnąć, to zanim zaczniesz skupiać się na pierdołach, zainwestuj energię w zmianę tego, co przyniesie Ci najszybsze i największe korzyści.
Ta strategia jest dla Ciebie szczególnie jeśli odchudzasz się od X lat i dziś ważysz Y kilogramów więcej, niż wtedy, gdy zaczynałaś.
Sama wiesz jak to jest, gdy ciągle towarzyszy Ci myśl, że „trzeba wreszcie coś ze sobą zrobić”. Interesujesz się, czytasz blogi, szukasz odpowiedzi i rozwiązań. Jednocześnie nie masz siły, by wdrożyć te wszystkie zasady w życie. Masz świadomość popełnianych błędów, ale nie potrafisz ich zatrzymać. Ani nie masz korzyści z odchudzania, ani nie masz korzyści z nieodchudzania – bo niby pozwalasz sobie jeść, co popadnie, ale dobrze wiesz, że to niezgodne z Twoim celem.
Kiedy się odchudzasz – działasz na 101%. Kiedy coś idzie nie tak, rzucasz wszystko w cholerę i żadne zasady nie mają znaczenia. Wrócisz do nich dopiero przy kolejnym podejściu. A kolejne podejście znów będzie zaczynało się od złożenia samej sobie obietnic bez pokrycia:
I już teraz mogę napisać: nie dasz rady. Nie dlatego, że w Ciebie nie wierzę. Nie wierzę, że ktokolwiek, kto ma również inne zajęcie i obowiązki w ciągu dnia byłby w stanie sprostać takim wymaganiom.
I prawdopodobnie Ty też już wiesz, że nie sprostasz. Więc zrezygnujesz. I tak w kółko.
Do refleksji nie skłania nawet kolejny niewykorzystany karnet na siłowni, buty do biegania, które wyprowadziłaś na spacer dwukrotnie czy szafka z nasionami chia i amarantusem, które prędzej spleśnieją, niż staną się składnikiem zdrowych deserów mających naprawdę zastąpić Ci słodycze.
Jasne, że teraz wyolbrzymiam. Próbuję zwrócić Twoją uwagę na problem: nie czas na zajmowanie się niuansami, dopóki nie wyeliminujesz najważniejszej przyczyny swojej nadwagi czy otyłości.
To nie wieczorny trening jest za mało efektywny i nie owoce tuczą. To przejadanie się, skutkujące przyswajaniem większej kaloryczności, niż spalasz w ciągu dnia.
Opcje są dwie:
… A wszystkie znaki na ziemi i niebie w postaci: doświadczeń własnych, obserwacji z gabinetu, rozmów w grupie wsparcia, analizy wyników badań naukowych, wiedzy ze studiów i szkoleń mówią jedno:
Jeśli od wielu lat się odchudzasz, a ciągle tyjesz, prawdopodobnie nikt nie powiedział Ci, jak ważne jest poznanie prawdziwych przyczyn obżarstwa. To nie JEDZENIE jest przyczyną większości przypadków otyłości. To jego przyczyny, z którymi nie potrafisz sobie poradzić, a które popychają Cię w ramiona jedzenia. Dodatkowo sprawy nie ułatwia nadmiar informacji, które trudno zweryfikować, a jak trzymać się planu, co do którego nie ma się przekonania?
Nie musi tak być. Jeśli podejmiesz kolejną decyzję o rozpoczęciu odchudzania, zadbaj o solidne podstawy. Znajdź własną najpoważniejszą przeszkodę w odchudzaniu i to na niej się skup. Resztą zajmiesz się później, gdy przyjdzie na to czas.
Po lekturze będziesz wiedzieć, jaką decyzję podjąć!
O menopauzie słyszymy od lat. Temat pojawia się w rozmowach z mamą, starszymi koleżankami a może nawet z ginekolożką podczas rutynowej wizyty. Ale perimenopauza? To słowo często pada tylko wtedy,…
Masz 20 minut i chcesz zjeść coś ciepłego, co wygląda jak coś specjalnego, a nie jak kolejna kanapka z lodówki? To jest właśnie ta chwila, kiedy pinsa wygrywa z każdą…
Kiedy słyszysz „dieta długowieczności”, co przychodzi ci na myśl? Koktajle z superfoods, diety eliminacyjne, szklane pojemniki z pełnowartościowymi posiłkami? Tymczasem najdłużej żyjące populacje na świecie jedzą w prosty sposób: dużo…
Są takie dni, kiedy nie chcesz gotować „czegoś specjalnego”. Chcesz zjeść normalnie. Konkretnie. Bez stania godzinę przy garach i bez uczucia, że za chwilę znowu będziesz głodna. Ta sałatka dokładnie…