Blog

powrót
Wróć
27.10.2015

Co robić, by wytrzymać do końca treningu?

Inne
--

Siedzisz na rowerku, czujesz jak siodełko wbija Ci się w tyłek. O, ale ulga, teraz wstajemy! Świetnie. Szkoda tylko, że nogi nie mają siły dłużej pedałować. Dobra. Pedałujesz dalej (bo przecież wszyscy to robią), ale czy chcesz, czy nie – zaczynasz robić to coraz wolniej. I wolniej. I jeeeeeszcze wolnieeeeej. Więc siadasz. Siedzisz na rowerku, czujesz jak siodełko wbija Ci się w tyłek. I tak dalej, i tak dalej…

Ale nie zejdziesz z tego pieprzonego rowerka. Mimo, że chce Ci się płakać, jest Ci słabo, jesteś zmęczony, a tak w ogóle to fajniej byłoby siedzieć teraz w domu. Opatulonym w ciepły, pluszowy koc, pić kakao i oglądać serial z kotem na kolanach. OK, poniosła mnie fantazja. Jaki kot chciałby siedzieć na kolanach przez czas trwania serialu?

Mimo, że wcale nie masz ochoty, postanawiasz wytrwać do końca treningu. Robisz tak, bo jesteś super czytelnikiem Dr Lifestyle i na pewno nigdy nie miałeś momentu zawahania i nie chciałeś przerwać treningu ;)! Uznajmy więc, że ten post to nie dla Was – stali czytelnicy – a dla tych, którzy trafią tu z wyszukiwarki. Podpowiedzmy im o czym warto myśleć, by wytrzymać do końca treningu.

PS. Lista zawiera duże dawki ironii i czarnego humoru.

  1. Przypomnij sobie teledysk do Crazy in love:
    https://youtu.be/ViwtNLUqkMY
    Jeśli jesteś kobietą, wyobraź sobie, że to Ty masz na sobie te dżinsowe spodenki, czerwone szpile i kusy top. Wyobraź sobie jak dumnie stawiasz kolejne kroki z impetem wbijając obcasy w podłogę. Jak trzęsą Ci się uda, wylewają się boczki, a ramiona falują. A później wyobraź sobie, że jeśli skończysz ten cholerny trening i będziesz powtarzać go regularnie przez pewien czas, to będziesz wyglądać przynajmniej tak dobrze, jak Queen B! (Muszę przyznać, że ta metoda jest szczególnie niebezpieczna, bo ciężko złapać oddech, parskając śmiechem. Wizja aktualnej mnie występującej w teledysku Beyonce rozbawiła mnie podczas spinningu do łez. A może to był pot?
  2. Myśl o tym, że podczas treningu wyglądasz jak kociak. Nieważne, że taki: 

Wiem, że jest ciężko. Wiem, rozumiem! To jest męczące, niekomfortowe, zbyt trudne, zbyt wymagające, a wszyscy wokół zdają się nie mieć podobnych problemów.

Porównywanie się z kimkolwiek nie jest najlepszym pomysłem, a już w przypadku sportu – jest pomysłem cholernie złym! Nie masz pojęcia ile czasu ktoś poświęcił, by uzyskać formę, którą aktualnie widzisz. Tak samo w drugą stronę – nie zamartwiaj się tym, że ktoś będzie Cię oceniał. Jeśli człowiek ma w sobie choć trochę empatii pomyśli w pierwszej kolejności, że to Twój pierwszy trening/jesteś po kontuzji/masz dzisiaj dzień regeneracji itd. itd. A jeszcze bardziej prawdopodobne jest to, że nie pomyśli sobie nic. Serio, serio! Choć często byśmy tego chcieli, nie znajdujemy się w centrum wszechświata – większość ludzi podczas treningu skupia się na… Treningu. A nie na współćwiczących. Pamiętaj, że sami jesteśmy dla siebie najsurowszymi sędziami.

A inni? Innych jest dużo i każdy mówi co innego. W nosie z nimi!

Autor wpisu

Monika Ciesielska

Dietetyczka, psychodietetyczka, promotorka "Pozytywnego odchudzania", autorka bestsellerów: książki "Bez liczenia i ważenia" oraz Diet z marketów.

Komentarze

Komentuj jako gość:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

lub
  • Za punkt 8, jako kocia matka, będę Cię nienawidzić na każdym treningu 🙂

    • Za pół roku będziesz mnie kochać z tego samego powodu! 🙂

  • Lajki za fotki z wakacji mnie przekonują 😀

    • Uff, całe szczęście, że nie perspektywa ubrania ciuchów Beyonce! 😀

      • Rihannę z parasolką i w baletkach jeszcze bym rozważył, ale Beyonce odpada, bo w fullcapie głupio wyglądam.

  • Ciekawe zagadnienie 🙂 Wesołe jest punkt 8, podobnie mówią o jednorożcu ;D
    Tak na prawdę myślę, że wytrzymanie do końca treningu mocno zależy od jego rodzaju. Na jednych się nudzimy, na drugich się męczymy, a na jeszcze innych cieszymy chwilą, która upływa nam w przyjemny sposób. Przynajmniej ja tak mam w trzeciej wersji, jako trenerka zumby fitness 🙂

  • Dziękuuuuuję bardzo za motywację! jutro ciężki dzień ale obiecuję pójść na siłownie i wykrzyczeć do lustra wszystkie 13 powodów dla których tam będę i dodatkowo wyżyję się po ciężkim dniu 🙂

  • Matko kochana, te kotki będą mnie teraz prześladować! Mimo, że trochę okrutna, to jednak skuteczna motywacja… 🙂

  • hahahahah 🙂 ja na spinningu zawsze po 30 min patrzę na zegarek i myślę….dopiero?? 🙂
    Ale mamy super ekipę :):)
    oto linki z naszych zajęć, koleżanka zamieszcza regularnie 😀
    https://www.facebook.com/100001000727225/videos/985855164791165/
    https://www.facebook.com/agata.bojarska.520/videos/752047481590463/

    Pozdrawiam w ferworze walki :):)

  • No i teraz nie będę mogła zasnąć, zabiła małego kotka, a tak lubię te zwierzęta. Nie dałam dzisiaj rady i po 10 minutach odpadłam. Chciałam już na jakiś czas zrobić sobie przerwę, ale zmotywowałaś mnie aby wytrzymać do końca tygodnia i wtedy dopiero na ta przerwę sobie zasłużyć.

    • Podoba mi się takie podejście! 🙂

  • Zdarza mi się pójść na spinning i podobno przez godzinkę przemierza się ok. 30 km – takie coś robi na mnie wrażenie, bo zwyczajnie jestem z siebie dumna, że wytrwałam 🙂 to motywuje! I jeszcze dodawanie treningu na endomondo, jak mam chwilę zwątpienia to sobie przeglądam historię i chandra mija. Jestem na diecie od lipca i do tej pory schudłam 10 kg, ostatnio coś mi zwolniło, ale jeszcze się nie poddaję. Podobają mi się Twoje jadłospisy, ziemniaki zamieniam jednak na podwójna porcję warzyw.

  • Chyba mi się nie zdarzyło, żebym przerwała trening. Nawet, gdy bardzo mi się nie chciało, to starałam się zrobić coś lżejszego, byle ćwiczyć do końca. Ale teraz zawsze będę pamiętać o tych kotkach 😉

  • a ja sobie powtarzam „jeszcze troszkę, jeszcze troszkę” 🙂

  • To która z Was zabiła w czwartek mojego kotka?! 🙁

    • O nieeeeeeee 🙁 strasznie Ci współczuję.

      • Dzięki… 🙁 już swoje wypłakałam. Ale niech żadna teraz nie kończy treningu przed czasem, bo mój drugi kot chce żyć! 🙂

  • Zawsze miałam się za introwertyczkę, której najlepiej ćwiczy się samej w domu przed ekranem laptopa. Od dwóch tygodni chodzę na zajęcia grupowe (zaraz zmykam na jogę, juhu!), co za różnica! W grupie znacznie łatwiej dotrwać do końca treningu, a trening obwodowy to coś co mija mi jak mrugnięcie okiem (no dobra, na pierwszych zajęciach błagalnie patrzyłam na zegarek :D). I myślałam, że jako początkująca będę się porównywać z innymi dziewczynami, ale całe szczęście tam każdy patrzy na siebie i to jest super 🙂

    • Nie ma nic złego w „podglądaniu innych” – wszystko zależy jak to interpretujemy i po co to robimy :). Można patrzeć z podziwem, to może motywować, a może też dobijać… Do tej ostatniej opcji nie dopuszczamy! 🙂

      • Ja miałam jeszcze inaczej. Raz – to o czym piszesz – bałam się, że będę patrzeć na inne dziewczyny i właśnie się dobijać 😀 A dwa, że miałam obawy, że inni będą się na mnie patrzeć jak na kosmitkę. To chyba takie pozostałości po czasach szkolnych (bo dzieci mają tendencje do porównywania się i wytykania palcami tych słabszych). Całe szczęście, na zajęciach, na które chodzę nikt na nikogo krzywo nie patrzy. Jest ekstra 😀

  • trafilam tu przypadkiem ale jestem naprawde pod wrazeniem, mam 3 miesiac diety i wlasnie przechodze kryzys, dalas mi duzo motywacji 😉 dzieki

    • Polecam się!

  • Jak można zacząc diete i np jaką nie lubiąc warzyw? ;/

    • A jakie próby zmiany aktualnych nawyków podjęłaś?