Blog

powrót
Wróć
17.08.2020

Jak schudnąć 24 kg przy niedoczynności tarczycy hashimoto?

Dietetyka
--
hashimoto, metamorfoza, metamorfozy, niedoczynność tarczycy, odchudzanie, odchudzanie w praktyce
odchudzanie hashimoto

Niedoczynność tarczycy – wymówka czy realna przeszkoda w odchudzaniu? Niedoczynność tarczycy może realnie utrudnić odchudzanie – w tej chorobie Podstawowa Przemiana Materii może być obniżona o nawet 10-15%, co w praktyce znaczy mniej więcej tyle, że osoba z niedoczynnością tarczycy spala mniej kalorii, niż osoba zdrowa o tej samej płci, wadze, wieku, wzroście i aktywności. Dlatego trudniej jest schudnąć. Na szczęście wskutek odpowiednio prowadzonego leczenia i przywrócenia wyników badań do normy, ten efekt jest odwracalny.

Oddaję głos Martynie, której przemiana potwierdza aktualne wytyczne żywieniowe w dietoterapii niedoczynności tarczycy. Eliminacje pokarmowe (u osób bez alergii/nietolerancji) nie są konieczne!

Dieta w niedoczynności tarczycy może bazować na ogólnych zasadach zdrowego odżywiania, a w połączeniu z dużą dozą cierpliwości i umiarkowaną, ale regularną aktywnością fizyczną poskutkuje zmianami w wyglądzie sylwetki.

Jak schudnąć prawie 25 kilogramów z hashimoto?

Cześć, mam na imię Martyna. Mieszkam z narzeczonym i 4 kotami. Mam 163cm wzrostu. Kocham jeść i gotować. Nie ma jedzenia, którego nie lubię – poza jarmużem. Od zawsze miałam nadwagę. W tej chwili ważę najmniej w swoim dorosłym życiu. Mam niedoczynność tarczycy i chorobę Hashimoto.
Schudnięcie prawie 24kg zajęło mi półtora roku.

Metamorfoza Martyny

Podstawówka to okres, którego nienawidzę chyba najbardziej. Nie byłam szczupła. Do dziś pamiętam jednego kolegę z klasy, który odwracał się do mojej ławki i powtarzał mi przez połowę zajęć: „dlaczego jesteś taka brzydka” i „dlaczego jesteś taka gruba”. Gimnazjum było lepsze, ale pulpet był we mnie silny.

W liceum modne były diety Dukana i Norweska – na tej drugiej wegetowałam sobie raz na jakiś czas przez kilka dni. Świetna dieta – żresz jajka i grejpfruty przez 2 tygodnie, chudniesz jakieś 8kg, nie masz siły wejść po schodach a potem wszystkie kilogramy wracają z nawiązką. POLECAM.

W liceum również wkroczyłam w bardzo toksyczny związek z facetem, który wiecznie mówił mi, że jestem gruba i powinnam coś z tym zrobić.

Nieważne, czy ważyłam 75kg czy 67kg. Hitem było np. wydzielanie mi czipsów przy oglądaniu filmów – mogłam zjeść jednego czipsa na minutę, więc finalnie jednym okiem patrzyłam na film, a drugim na zegarek, tak żeby móc kolejnego czipsika włożyć do buzi XD.

Dieta 1000-1400 kcal i brak energii na treningach

Wtedy poznałam pierwszy sport, którego nie nienawidziłam. Był to boks tajski. Trenowałam 3x w tygodniu po 1,5h i ważyłam najmniej w życiu -67kg właśnie. Niestety diety nie miałam najlepszej – jadłam jakieś 1000-1400 kalorii. Dlatego też nie miałam siły na zbyt wiele.

Nie pozdrawiam Pani Ordynator Endokrynologii w moim powiatowym mieście, która powiedziała „jak schudnie to nie będzie mieć nadmiaru włosów i chorej tarczycy”, sic! W pewnym momencie porzuciłam treningi i zaczęłam trochę podjadać, ale ze względu na partnera-psychopatę ukrywałam się z tym, na przykład jedząc czekoladę w drodze ze sklepu do domu.

Kompulsywne objadanie i efekt jojo

Po rozstaniu przeprowadziłam się i niestety wpadłam w kompulsywne objadanie się – BO W KOŃCU MOGŁAM JEŚĆ MOJE KOCHANE
JEDZONKO. W ciągu 3 miesięcy przytyłam jakieś 13kg. Co jadłam? Wszystko co dobre i niezdrowe i jeszcze więcej. Potrafiłam wracając do domu zjeść 2 batoniki jednocześnie, zamawiając sobie już panierowane czikeny w dostawie albo chińczyka. I TAK CODZIENNIE.

Jakiś czas później poznałam mojego narzeczonego i w ciągu 2 lat przytyłam kolejne 5kg – tym razem od dobrobytu. Mój narzeczony nigdy nie zwracał uwagi na moją wagę, chociaż zawsze chciał, żebym TO JA czuła się z nią dobrze – a nie czułam się. W kulminacyjnym momencie (84,9 kg) ubierałam się w worki, nie chciało mi się dbać o siebie, jadłam byle co i totalnie nienawidziłam na siebie patrzeć.

Niedoczynność tarczycy może utrudnić odchudzanie

Ciekawostką jest fakt, że bardzo interesuję się kwestią odżywiania, jestem super-świadomym konsumentem i doskonale wiem, jakie są zasady zdrowego trybu życia i żywienia. Na studiach miałam m.in. dietetykę, żywienie człowieka itp., i z tego też trochę zostało mi w głowie.

Znałam założenia doskonale, szkoda tylko że nie wprowadzałam niczego w życie.

Niedoczynność tarczycy a odchudzanie

W 2017 roku poszłam do świetnej endokrynolog, która zdiagnozowała u mnie Hashimoto i niedoczynność tarczycy. No i wybaczyłam sobie, że doprowadziłam się do stanu otyłości – „bo to przecież tarczyca”. Na szczęście zaczęłam również przyjmować odpowiednie leki.

Moje odchudzanie zaczęło się w 2019 roku. Poszłam do Pani Dietetyk i powiedziałam jej: „Znam się na tym. Ułożę sobie dietę sama, a Pani będzie to nadzorować. I najważniejsze – ZAPEWNI MNIE PANI, ŻE SIĘ DA”. No i zapewniła.

Początkowo wyznaczyłyśmy limit kaloryczny – adekwatny do deficytu kalorycznego na poziomie 15-20%. Zaczęłam się również ruszać, chodziłam na basen 3x w tygodniu po pół godzinki samego pływania. I waga zaczęła spadać. W tym trybie schudłam ok. 10kg w 5 miesięcy. Do liczenia kalorii używałam i nadal używam aplikacji Fitatu, którą bardzo polecam, jeśli chodzi o liczenie kalorii. Z czasem zaczęłam trenować w domu jakieś 3 razy w tygodniu zaczynając od lekkich treningów nieobciążających kolan, które znalazłam na Youtube.

Miewałam wzloty i upadki, ale gdy pojawiał się kilogram na plusie szybko reagowałam i utrzymywała się tendencja spadkowa. Ze względu na niższą masę ciała, obniżyłyśmy nieco kaloryczność diety, wróciłam do trenowania 5x w tygodniu (umiarkowana intensywność).

Odchudzanie w okresie pandemii

Zeszłam do mniej więcej 69kg i wtedy wkroczył on, cały na biało -KORONAWIRUS.

Jestem jedną ze szczęściar, które nie przytyły w czasie izolacji. Co więcej -znacząco dzięki niej schudłam. Zamiast siedzieć na tyłku i płakać, że wylądowałam na przestoju gospodarczym (taka praca w hotelu) z obniżoną pensją postanowiłam wykorzystać ten czas i znalazłam dodatkową pracę. W ten sposób asystentka dyrektora została dostawcą zakupów! Ogrom chodzenia po sklepach i dźwigania odwdzięczył się spalaniem kalorii i bicepsami

Martyna schudła mimo niedoczynności tarczycy

W maju 2020 osiągnęłam wagę 65.6kg i oficjalnie zaczęłam plasować się w zakresie wagi prawidłowej – pierwszy raz w życiu! Nigdy nie wyglądałam lepiej. 23 maja 2020 moja waga pokazała 64.2kg, czyli ponad 20kg
mniej, niż w marcu 2019. Oficjalnie zrzuciłam 20kg, czyli tyle, ile waży wielki worek żwirku dla kotów (a wnieść go na nasze 3 piętro to nie taka prosta sprawa!).

Standardowe spodenki pomiarowe

jak schudnąć z hashimoto

Nie mogę nie napisać o moim totalnym kamieniu milowym, czyli SPODENKACH ZERO. Są to spodenki, które kupiłam około 2014 roku w lumpeksie i nigdy nie były na mnie dobre, po prostu bardzo podobał mi się krój. Long story short,teraz pasują idealnie. Nie sądziłam, że kiedykolwiek do tego dojdę.

https://www.instagram.com/p/CDMcmayirmH/

W całej mojej redukcji wagi ogromną rolę odegrał blog Moniki (którego właśnie czytasz ;)) i grupa na Facebooku Pozytywne Odchudzanie z drlifestyle.pl. Nie stosowałam diet z marketów, bo układałam dietę samodzielnie, ale dla urozmaicenia kupiłam ebook z przepisami „Niedietetyczne” (z policzonymi kcal i makro) – sztosowe naleśniki na stałe zagościły na naszym weekendowo-śniadaniowym stole.

Co jeść, żeby schudnąć przy niedoczynności tarczycy?

Od początku redukcji w zasadzie to samo, czyli WSZYSTKO. Nie wyeliminowałam żadnej grupy produktów. W moim przypadku najlepiej sprawdził się podział na 5-6 posiłków dziennie, z czego największym jest obiadokolacja.

Zdarza mi się też jeść słodycze, pić alkohol (od wielkiego
dzwonu) czy zamawiać pickę albo maka, robimy też regularnie grille.

To jest świetna sprawa, bo dzięki temu nie czuję się jak na karnej głodówce.

Ebook z przepisami, które urozmaicą Twoją dietę – https://niedietetyczne.pl/produkt/niedietetyczne-e-book/

Koniec redukcji i co dalej?

Pod koniec lipca postanowiłam zacząć wychodzić z redukcji. Stopniowo zwiększam ilość kalorii, które zjadam. Pracuję też z treningami Marty nad rzeźbą i wybieram się na siłownię Po urlopie nad jeziorem (gdzie planuję trochę jogi, trochę treningów) myślę o spróbowaniu taktyki Bez Liczenia i
Ważenia
przedstawionej przez Monikę w ebooku o tym samym tytule – przeczytałam go dwa razy i jestem pod wrażeniem.

Na tę chwilę jestem z siebie ogromnie dumna. Jaram się mięśniami skośnymi na brzuchu, bickami, wystającymi kośćmi biodrowymi, zarysowanymi żebrami i łopatkami (kiedyś na tzw. „bilansie” w
podstawówce pielęgniarka zhejtowała mnie bo moje łopatki nie wystawały;).

A ja – Monika – najbardziej jaram się Twoją wytrwałością i pracą, którą wykonałaś! Gratuluję, że postanowiłaś okazać sobie tak duże zaangażowanie.

Wydaje mi się jednak, że po długotrwałym treningu dyscypliny i nauki pokochania zdrow(sz)ego trybu życia utrzymanie wagi nie będzie dla mnie ogromnym wyzwaniem. No halo, schudłam ponad worek żwirku dla kotów!

Mój efekt po schudnięciu prawie 24kg

jak schudnąć niedoczynność tarczycy
-24kg przy chorobie Hashimoto
jak schudnąć z hashimoto
dieta hashimoto

Na koniec chciałabym Wam tylko życzyć powodzenia i cierpliwości na Waszej fit-drodze. Pamiętajcie też, że nie musi być idealnie, aby było wystarczająco dobrze (jako rzecze Monika)!

Choroba tarczycy to nie wyrok – jedynie pewne utrudnienie, które przy leczeniu, odpowiedniej dozie samozaparcia z pewnością pokonacie!

Dziękuję za wytrwałość również mojej mini grupie wsparcia: przede wszystkim Kasi, a także Marcie, Werce i mojej Mamie. No i Marcinowi, bo znosił moje zmienne nastroje (ojezu jak ładnie, ojezu jaka jestem gruba)

Pozdrawiam szczuplejsza i szczęśliwa!

Autor wpisu

Monika Ciesielska

Dietetyczka, psychodietetyczka, promotorka "Pozytywnego odchudzania", autorka bestsellerów: książki "Bez liczenia i ważenia" oraz Diet z marketów.

Komentarze

Komentuj jako gość:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

lub
  • Bardzo fajny wpis, dzięki! Daje nadzieję na opanownie Hashimoto. Sama też mam tę przypadłość i trochę zniechęciła mnie ona do pracy nad sobą. Mam pytanie – czy rano po zażyciu hormonu czekałaś pół godziny i jadłaś normalnie, czy stosowałaś może jakieś inne zasady? W tekście piszesz też o nadmiernym owłosieniu, również z tym się spotykam. Czy po unormowaniu diety i schudnięciu rzeczywiście problem się uspokoił?
    Wiem, że pełno jest pseudomedycznych wyjaśnień dot. hashimoto, ale niestety lekarze też czasem je rozpowszechniają… Ja póki co zmagam się z unormowaniem poziomu hormonu i trochę już mnie to wyczerpuje. Jednak Twoja historia daje nadzieję.

    • Zaleca się nawet godzinną przerwę między przyjęciem leków a pierwszym posiłkiem i aż 4 godziny w przypadku posiłku zawierającego soję.

      Nadmierne owłosienie zazwyczaj nie ma bezpośredniego związku z zaburzeniami pracy tarczycy, może być natomiast objawem insulinnooporności lub PCOS

      • Hmm, spróbuję może godzinę przerwy przed śniadaniem. Mi lekarze mówili o pół godziny i unikaniu kawy 🙂 O PCOS też słyszałam i podejrzewano je u mnie, ale każdy lekarz mówił co innego… ostatnio przeczytałam na IG, że Ty Moniko pozbyłaś się PCOS stosując się do swoich zaleceń. Czyli warto dopilnować diety zgodnie z Twoimi zaleceniami, żeby uniknąć ryzyka PCOS i Insulinooporności? Przepraszam za głupie pytania.

        • Nie pisałam, że pozbyłam się PCOS tylko insulinooporności, ale to i tak super zmiana na plus.

          Ja stosuję się do tych samych rad, które opisuję na blogu i na których bazują moje diety 🙂

        • Ok, dziękuję bardzo za cenne wskazówki!

  • Podobnie jak koleżanka mam Hashimoto i do tego PCOS. Mam 31 lat i 163 cm wzrostu. Od mniej wiecej 18 roku życia zaczełam tyć. I tak dopuściłam do tego że stanełam raz na wadze i zobaczyłam 102 kilogramy. Było to mniej więcej półtora miesiąca temu. Wtedy koleżanka powiedziała mi o tym blogu i diecie. Mówię dobra spróbuje. Obliczyłyśmy ile powinnam jest (1800 kcal) i dała mi przykladowy jadłospis, ale później sama zaczełam szukać. I udało mi się schudnąć już 5 kilo :-). Jem 5 posiłków dziennie, odstawiłam kompletnie cukier, czasami pozwalam sobie na frytki z Maca, ale pizza bedzie dopiero jak schudnę 10 kilo. Jeszcze długa droga przede mną ale wierze że się uda. Nie mogę sie doczekać Korepetycji z Odchudzana. Pozdrawiam

  • Jejku, bardzo dziękuję za ten wpis!
    Jestem nieomal kopią Martyny – hashimoto i niedoczynność tarczycy,165cm wzrostu,86 kg,dwa koty,mąż który dopinguje w tym czego JA naprawdę chcę.
    Również nigdy nie byłam szczupła a w swoim BMI mieściłam się tylko będąc w liceum.
    Jakoś kilka dni temu stwierdziłam,że mam szafę pełną pięknych ciuchów których nie noszę,bo SIĘ WSTYDZĘ.Bo brzuch się wylewa,bo mnie irytuje, złości i oesu.
    Historia Martyny dodała mi otuchy,wiary w to że wreszcie w przyszłe wakacje ubiorę te wszystkie sukienki i spodenki a w zimie powolutku będę zakładać co raz mniejsze swetry i co raz ładniejsze rajstopy(to mój bzik,a w większych rozmiarach nie produkuje się wielu wzorów).
    No i najważniejsze – znalazłam tu dietę która jest prosta, wygląda na smaczną i mam nadzieję że wytrwam w niej.<3
    Trzymajcie kciuki!

  • Super, wielkie gratulacje! Metamorfoza robi wrażenie! Daj znać, jak jest teraz – czy udało się utrzymać wagę? 😉 Jestem na redukcji i boję się momentu zwiększania ilości kalorii w diecie…

    • Jeżeli obawiasz się tego momentu, to może warto spróbować metody stopniowego przechodzenia na swoje zero kaloryczne. Czyli np. w 1 tygodniu dorzucasz 200 kcal, następnie po 7 dniach weryfikujesz realną średnią kaloryczność (z uwzględnieniem dni odbiegających od normy, weekendy itp.). Jeśli była zgodna z założeniami, to dorzucasz kolejne 200 kcal i znów dokonujesz weryfikacji. Powtarzasz aż do momentu, kiedy średnia dzienna kaloryczność będzie zbliżona do Twojej Całkowitej Przemiany Materii :).

  • Gratuluje! Jak radzilas sobie z nadmiarem skory?