Przepis łatwe brownie z fasoli, które zawsze się udaje (dwa razy mniej kalorii, niż tradycyjne brownie!)
Jeśli byłabym ciastem, to chciałabym być tym brownie z fasoli. Cudownie kremowe, gładkie, słodkie, sycące, pięknie pachnące. Och i ach! To ciasto wprawia w zakłopatanie każdego, kogo zapytam o jego główny składnik. Kolejni testerzy wymieniają czekoladę, kakao, mąkę, jajka, zdarza się że banany. Ale fasola? Jak to fasola?
Ano fasola. Dzięki której ciasto jest wyjątkowo smaczne, ma znacznie mniej kalorii niż jego tradycyjny odpowiednik, a rozkład makroskładników pozwala na wkomponowanie go w jadłospis diety redukcyjnej.
Zapewniam Was, że to nie jest jedno z tych ciast, o których mówi się, że „jak na dietetyczne to dobre”. Brownie z fasoli z tego przepisu jest po prostu dobre, bez dorabiania do tego żadnej ideologii.


Z podanego przepisu otrzymasz 6 dużych porcji brownie z fasoli (lub 8 nieco mniejszych – zależnie od średnicy naczynia do pieczenia). Przepis jest podany na dwie keksówki 26×12 cm.
To ciasto nie będzie wyrośnięte jak babciny drożdżowiec. Nie powinno takie być! Brownie ma być mokre, konsystencją trochę przypominać zakalec, ale przy tym wszystkim być przyjemnie kremowe, aksamitne, sycące przez swą gęstą konsystencję. Obiecuję, że to z przepisu właśnie takie jest!
W jednej bardzo dużej porcji brownie z fasoli ma:
Podane w przepisie składniki mają łączną masę 1260 g, więć w przeliczeniu na 100 g brownie z fasoli dostarcza:
To ponad dwukrotnie mniej, niż klasyczne brownie, które ma 466 kcal w 100 gramach!


Najlepiej smakuje z polewą czekoladową i malinami. Składniki na polewę (na całe ciasto z powyższego przepisu):
Brownie z fasoli smakuje najlepiej jeśli od razu po upieczeniu wierzch ciasta posmarujemy polewą i wyłożymy na niej maliny (mogą być mrożone). Ciekawym urozmaiceniem jest dodanie na polewę, jeszcze przed malinami nitek chilli lub drobno mielonej papryczki chilli. Nutka ostrego smaku czyni smak ciasta jeszcze ciekawszym i bardziej wyrafinowanym.
W takiej formie odstawić na kilkanaście minut. Można podawać na ciepło. Niektórzy twierdzą, że najlepiej smakuje drugiego dnia po zrobieniu, ale nie miałam okazji się o tym przekonać… 😉











Od pół roku wierzę, że dosłownie ZARAZ się wprowadzam, więc zaczęłam oglądać filmiki o organizacji i kuchni. Może i te spiżarnie nie wyglądają jakby ich właścicielki gotowały na co dzień,…











Porcja dla niej i dla niego to jeden z częstszych problemów w kuchni par. I od razu ważna przypominajka: wcale nie trzeba jeść mniej tylko dlatego, że jest się kobietą….











„Słodziki szkodzą” – to argument obowiązkowy w każdej dyskusji o słodzeniu. Zwykle poparty magicznym zaklęciem: „na PubMedzie są badania!”. I faktycznie są – zarówno wartościowe metaanalizy na dziesiątkach tysięcy osób,…











Czasem słyszę: „Ja to prawie nic nie jem, nie wiem skąd ta masa ciała”. No to spoiler: zwykle nie od wielkich grzeszków typu wiadro lodów na raz. Najczęściej te dodatkowe…