Blog

Wróć
25.04.2014

Przykro mi, nie spełnię Waszych oczekiwań.

Lajfstajl
dr lifestyle blog lifestylowy

Nie pragnę sukni z trenem, nie chcę mieszkania w bloku, nie marzę o samochodzie typu kombi, który zmieści jakiś oczojebny wózek. Przykro mi – nie spełnię Waszych oczekiwań zgodnych z powszechnymi standardami. Chcę żyć po swojemu.

Nie chcę zalotnie spoglądać spod welonu

Nie chcę spędzić życia w kawalerce, wmawiając sobie „ciasne, ale własne”. Chcę mieszkać w lofcie, do którego będzie wpadać dużo światła, a powierzchnia pozwoli na to, by jeździć po nim na rowerze. Nie, nie stacjonarnym.

Nie chcę pracować byle gdzie i za byle jakie pieniądze. W trakcie studiów chcę tworzyć markę osobistą i odbywać sensowne staże i praktyki w najlepszych firmach. Nie będę tracić czasu na dzienne studia magisterskie, żeby przedłużyć sobie złudzenia, a ten czas zamierzam spędzić w dobrej firmie, za niedobre pieniądze. Po to, żeby po dwóch latach móc być krok dalej. Otworzę swój gabinet, to jest pewne. A jeśli dodatkowo będę związana z jakąś firmą to nie będzie to Firma X z Pścimia Dolnego, a ja nie będę w niej asystentką.

Nie chcę, żeby starczało mi od pierwszego do pierwszego. Chcę móc wejść do przypadkowo napotkanej restauracji, zamówić przystawkę, danie główne i deser bez obaw, że nie będzie mnie stać na opłacenie rachunku. Chcę móc zaspokajać potrzeby swoje i swoich bliskich bez obaw, że może to mieć przykre konsekwencje.

Nie chcę wmawiać sobie, że ja w rozmiarze 44 to uosobienie kobiecych krągłości. Chcę dobrze wyglądać i tak też czuć się w swoim ciele. Chcę mieć kondycję, która pozwoli mi cieszyć się życiem wtedy, kiedy stan konta dogoni już moje marzenia i będę mogła zwiedzać cały świat.

Nie chcę godzić się na bylejakość, tłumacząc sobie „inni mają gorzej”. Chcę wyrównywać w górę, nigdy w dół.

Nie chciałam po prostu mieć faceta. Pragnęłam mieć przy sobie mężczyznę, w którym codziennie mogłabym zakochiwać się na nowo. Albo chociaż raz na tydzień. Chciałam być najważniejsza, jedyna, najlepsza. Chciałam móc się od niego uczyć, inspirować. Chciałam, żeby motywował. Miałam stworzony dokładny obraz TEGO mężczyzny i co? I w tym momencie zerkam na niego znad przeprowadzkowych kartonów, pisząc tego posta. Fakt, że jest urzeczywistnieniem tamtego marzenia pozwala mi żyć w pełnym nadziei przekonaniu, że z całą resztą też tak będzie. Że skoro doskonale wiem po jakim parkiecie wkroczy do mojego gabinetu pierwszy pacjent to znaczy, że prędzej czy później ten gabinet powstanie. Że skoro widzę siebie i Łukasza w górach Haghier na Sokotrze to znaczy, że jest kwestią czasu, kiedy pokażę Wam zdjęcia z tego miejsca. Wiem, że przyjdzie moment, w którym zapracuję sobie na życie, które sobie wymarzyłam.

Czuję, że ten moment jest blisko. I co Wy na to, dostanę po głowie? Jak te sprawy mają się u Was?

Oceń wpis
Średnia ocena: 0

Komentarze

Komentuj jako gość:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

lub
  • a ja sobie wydrukuję tego posta i powieszę nad biurkiem, żeby mnie motywował, kiedy nie będzie mi się chciało chcieć, mogę ?

    • Jasne, jak już się zdecydujesz to daj znać – przygotuję Ci dodatkowo grafikę „Raz, dwa, trzy, dr Lifestyle patrzy”! I będę na Ciebie spoglądać surowym okiem 😉

  • pięknie to napisałaś, pięknie!

    • To pokazuje, że czasami po prostu warto pozwolić słowom wyjść do ludzi 🙂 Te myśli towarzyszą mi praktycznie co wieczór, a dopiero dzisiaj pomyślałam o tym, że może powinnam się nimi z Wami podzielić. Bardzo Ci dziękuję, jestem zakłopotana czytając taki komplement, bo akurat ze swojego stylu nie jestem jeszcze całkiem zadowolona:)

      • Najbardziej imponuje mi to, że wiesz czego chccesz juz podczas studiów, okresu podczas którego ja byłam totalnie zagubionym nieopierzonym kurczakiem, drżącym na myśl o zbliżającym się kookwium. Dopiero dziś, kiedy mam 30 lat i dwójkę dzieci zdobywam doświadczenie. Dziś rano po raz kolejny przeczytałam Twojego posta, dobry start z poranną kawą 🙂 i chyba wezmę dziś swój notes i sprecyzuję swoje cele. Dziękuję 🙂

        • Świetnie! Jestem pewna, że masz jakieś nieśmiałe marzenia – spisz je i określ ich realizację w czasie. Wtedy staną się celami 🙂 zastanów się jak do nich dążyć i z kolejnych etapów zrób mini cele 🙂 Powodzenia – nie tylko prz określaniu celów. W życiu 😉

  • Wszystko dobrze, ciekawie, fajnie. Więcej ludzi niż Ci się wydaje ma podobne ambicje i również dązą do swoich marzeń ( wydaje mi się, że nie tylko ja znam takich ludzi 🙂 ). Życie jest przewrotne, życzę powodzenia oczywiście. Mimo, że wszem i wobec nie mówię o tym jak będzie wyglądać moje życie, wierze w swoje możliwosci. Wiekszość powinno w siebie wierzyć bo większośc z nas ma podobny start Wierzcie w siebie zachowując skromność bo to bardzo istotna sprawa. Pozdrawiam, wytwałości w kreowaniu swojej przyszłości, a brzmi ona ciekawie jak i w terazniejszosci czyli w sprzątaniu nowego lokum 😀

    • Zastanawiam się czy ten komentarz miał być złośliwy, czy jedynie miał być formą przekomarzania się z zarozumiałą i zadzierającą nosa autorką tekstu… 😉 Pamiętaj, że w tej wyjątkowej formie przekazu jaką jest słowo pisane trzeba wytworzyć pewną kreację – stąd nie wszystko trzeba traktować dosłownie.

      • Nie, Nie. Nie pisałam nic złośliwie nie jestem raczej taką osobą. Nie hejtuje ludzi za ich własne poglądy. Cieszę się, że masz tak sprecyzowane cele bo zgodnie z działaniem jakiej kolwiek strategii najpierw wytycza się konkretny cel a następnie działając jak drzewko rysujesz decyzjami gałęzie, które dojdą do podstawy drzewa i własnie od tego się zaczyna cała „zabawa” z przyszłością. Od małych rzeczy zaczynając mozna dojsc do czegoś wielkiego. Działaj, staraj się a wszystko się uda. Cały jeden wielki plus jaki leci w Twoja stronę to tekst na temat mgr. Sama podjełam taką decyzję, a wiec teraz juz mam 3 letnie doświadczenie w pracy i jestem na poziomie jak moje kolezanki z pracy, które niestety mają po 30 lat. Powodzenia trzymam kciuki 🙂

        • Ja za Ciebie również. Spełniajmy swoje marzenia, wszyscy będą szczęsliwsi obracając się w gronie zadowolonych ludzi 🙂

  • Tak, dokładnie tak! Zostałam dzisiaj bardzo zmotywowana do tego, żeby osiągnąć swoje zamierzenia i wiem na pewno, że nie zostanę byle kim, mieszkać byle gdzie i mieć pracy byle jakiej czy wyjeżdżać na wakacje w pierwsze lepsze miejsce. Jak już to żyć tak, żeby czuć się spełnionym, zadowolonym i szczęśliwym, czyli nie byle jak 😉 Bardzo inspirujący, ciekawy post 😉

  • Niezaleznie od tego jakie mamy marzenia , to ten post jest dla kazdego. Najlepszy jaki czytalam u Ciebie. Moje pragnienia wiaza sie z zupełnie innym spojrzeniem na swiat ale jednak łączy nas jedno najważniejsze: chęć realizacji marzeń, planow, spełniania się zawodowo, robienie czegoś dla innych dzielenie sie sobą. To post , który pokazuje jak warto byc aktywnym. Myślę ze takie czy podobne pragnienia moze miec kazda z nas nawet wychowujac dzieci (i meza 🙂 ) bo nawet wtedy trzeba miec aspiracje i dazyc do celu! 🙂

    • Ostatnim zdaniem bardzo ładnie uzupełniłaś ten tekst… Dziękuję:)

  • A ja w przestałam szczegółowo planować swojego przyszłego życia, bo mój plan w pewnym momencie niestety po prostu legł w gruzach.
    Teraz już nie wybiegam, aż tak mocno w przyszłość, staram się żyć trochę bardziej na luzie. I podoba mi się moment życia w którym jestem. Mam wspaniałego męża, cudowną córeczkę, mieszkam w ciasnym ale własnym mieszkaniu (chociaż naszym skrytym marzeniem jest budowa domu), samochodu kombi nie mam, bo mi się takie nie podobają 😀 Jestem szczęśliwa budząc się codziennie rano i póki co mam nadzieje, że tak zostanie.
    Ale to co napisałaś jak najbardziej do mnie przemawia. Dobrze, że masz tak jasno określone cele. Teraz tylko trzeba je po kolei realizować. Trzymam kciuki i powodzenia :*

    • To jest najważniejsze! Kiedy ktoś mówi mi „jestem szczęśliwym człowiekiem” to i ja sama jakoś się uśmiecham 🙂 Każdy z nas ma inne potrzeby, inne oczekiwania – najważniejsze to nauczyć się je określać i znaleźć w sobie siłę w pracowaniu na ich spełnienie. Nie nasz interes co kogo uszczęśliwia – dla jednych będzie to porsche, dla kolejnych spacer po lesie. Teraz, czytając ten tekst zdałam sobie sprawę z tego, że może być odbierany bardzo jednostronnie – jakby moje jedyne pragnienia były tymi materialnymi. W trakcie pisania własnie na tych się skupiłam, bo to one są najbardziej negowane – często nie lubi się ludzi mówiących głośno o swoich wartościach czy ambitnych planach. Napisać, że marzę o zdrowiu i takiej życiowej pomyślności dla siebie i swoich najbliższych to byłoby przecież oczywiste… 🙂

      Trzymam kciuki za ten przyszły domek! 🙂

  • Też byłam tak optymistyczna i wiedziałam czego chcę zanim moje życie legło w gruzach i wszystko się zmieniło:) I wiem, że nie zrozumie tego nikt kto nie znalazł się w takiej sytuacji. Wtedy już nie chcesz loftu czy pracy za duże pieniądze, chcesz żyć, Ale tak czy inaczej miło czytać takiego posta. Przypomina mi, że mimo wszystko trzeba ciągle walczyć. Jedni mają łatwiej (dlatego wciąż są optymistycznie nastawieni i wiedzą czego chcą 😉 ) a inni mają trudniej ale wszyscy musimy się starać tak czy inaczej 🙂

    PS. Akurat moje oczekiwania spełniłaś, od początku bloga uważam cię za ambitną dziewczynę 🙂

    • Bardzo się cieszę, że mimo przeciwności losu chcesz o siebie walczyć – często wpadamy w pułapkę „spotkała mnie tragedia, nie muszę od siebie wymagać”. Wiem, że większość osób czyta tego posta kiwając głową i myśląc „co tam ona wie, przyjdzie to, tamto i siamto, to od razu zejdzie na ziemie”. Jestem sobie winna bo na blogu kreuję wizerunek dziewczyny żyjącej jak pączek w maśle. W życiu też rzadko się skarżę, choć zdarzają się momenty, w ktorych chce się wyłącznie siąść i płakać.

      Trzymam za Ciebie kciuki, mam nadzieję, że ten raz zawalony świat Cię umocni i będziesz miała siłę walczyć o nowe marzenia. Powodzenia :*

  • Ja poszukuję złotego środka gdzieś pomiędzy ambitnymi planami i pewnością siebie, a pokorą w stosunku do życia i tego, co czasami przynosi. Za każdym razem kiedy moje plany były zbyt ambitne i byłam zbyt pewna siebie, coś szybko sprowadzało mnie na ziemię. Zazdroszczę Ci trochę, że nie masz takich doświadczeń i że możesz koncentrować się na realizacji swoich celów patrząc w przyszłość z optymizmem. Mnie chyba zostało to już odebrane, ale staram się tę umiejętność odzyskać 😉

    • Jako blogerka doskonale wiesz, że na blogu nie pisze się o wszystkim – o problemach szczególnie 🙂 Fakt, nie spotkała mnie w życiu żadna straszna trauma (jak strata kogoś z najbliższych, bo ciężka choroba już owszem), więc może dlatego jest mi łatwiej. Ale myśleć pozytywnie nawet wtedy, kiedy nic nie zwiastuje na to, że ma być dobrze – to jest sukces! Bardzo ważne jest to o czym napisałaś – stałe zachowywanie pokory. To nie jest moja cecha wrodzona, ale wypracowana już tak 🙂 Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać to, co straciłaś – spójrz na Lunę, od razu będzie łatwiej 😉

  • każde marzenie jest do spełnienia ! 🙂

  • też zawsze starałam się wyrównywać w górę, nie w dół. Wiedziałam np. że do pewnych miejsc nie pójdę do pracy bo nie będę nikomu usługiwać. Dłuższy czas szukałam pracy ale w końcu znalazłam taką, którą lubię i która daje mi satysfakcję. Jednak życie często weryfikuje nasze plany i marzenia, czasem czeka nas bolesne zderzenie z rzeczywistością. Mam nadzieję, ze uda Ci się zrealizować wszystkie plany, Wszak marzenia się nie spełniają, marzenia sie spelnia 🙂

  • Bardzo dobry tekst! najlepszy rzekłabym 🙂 Działam podobnie tylko zaliczyłam juz jednego gola, czyli dzienne studia i brak doswiadczenia w zawodzie. Ale jestem dobrej mysli 🙂

  • Zgodzę się z jednym wyjątkiem – dzienne studia magisterskie to nie musi być strata czasu! Chyba że studiuje się europeistykę albo jakąś inną politologię, finansowe studia uważam, że nawet warto skończyć zaocznie, byle na dobrej uczelni i łapać w tym czasie zawodowe doświadczenie. Co do studiów dziennych nie są stratą czasu jak studiuje się coś co się chce i lubi. Skończyłam inzynierię chemiczną i energetykę z dwoma dyplomami, rokiem studiów za granicą, 3 praktykami w różnych krajach, odwiedziłam w tym czasie (w ramach studiów) 2 inne kraje i kilka innych prywatnie, po 3 tygodniach od obrony dostałam pracę w zawodzie i jestem z niej bardzo zadowolona. Czyli da się nie zmarnować tego czasu jak się wykorzystuje wszystkie dostępne możliwości.

    • Jasne, że tak – świetnie, że umiałaś dobrze wykorzystać te kolejne lata studiów. Niestety większość ludzi decydujących się na dzienne magisterskie chce po prostu przesunąć w czasie moment rozpoczęcia „dorosłego” życia, a wtedy to nie ma najmniejszego sensu. Gdybym wiązała swoją przyszłość z biotechnologią, a nie dietetyką to na pewno zostałabym na studiach w trybie dziennym – godzin w labie nie da się zastąpić kilkoma wykładami 2 razy w miesiącu.

      • W tym nawet nie widzę nic złego, bo kto po maturze wie co chce robić całe życie, to już lepiej iść na studia na coś w zakresie zainteresowań jak się ma na to środki, Wg mnie najgorsze jest jak ludzie, którzy się nie nadają do tego, idą na byle jakie studia na pierwszą lepszą prywatną uczelnię, bo są przekonani że trzeba mieć dyplom i mgr. a potem zasilają stado bezrobotnych i narzekają jak to młodzi mają źle. Zapraszam na uczelnie techniczne 🙂

        • Między mną a polibudą stanęła matma… 🙂 Nie chciałam się oszukiwać i wybrałam coś bardziej zgodnego z moimi predyspozycjami – biotechnologię medyczną na łódzkim UMEDzie. Jednak już po pół roku dotarło do mnie, że w labie nigdy nie będę biegłym specjalistą. Będę odtwórcą, ale nie twórcą – a taka rola mnie w ogóle nie satysfakcjonuje. Bardzo się cieszę, że ta świadomość dotarła do mnie już na pierwszym roku,a nie np. po obronie dyplomu:)

  • Wspaniale, że masz tak jasno sprecyzowane plany. Osiągniesz w życiu sukcesy, bo dokładnie wiesz, czego chcesz! Znam ludzi, którzy niczego z siebie nie dają, bo i niczego od życia nie oczekują. Są dla mnie jak warzywa… żyją, bo muszą. Dla mnie to nie życie…

    • PS. Świetny post! Wspaniale się go czytało. Fajnie zajrzeć komuś pod czaszkę i poznać go trochę lepiej 🙂

  • Ja powiem jedynie, że trzymam za Ciebie kciuki. Wszystko przychodzi determinacją, cierpliwością i przede wszystkim pracą.

  • Gratuluję odwagi! Nie każdego stać na takie słowa, to się ceni 😉 jesteś żywą motywacją. Życzę powodzenia 😉

    Pozdrawiam

  • tak tak tak! tylko tak warto żyć 😛 pozdrawiam i trzymaj się tego 😀

  • Czegoś takiego potrzebowałam!!! Kopa w tyłek, która da siłę by walczyć o samą siebie, swoje życie i marzenia!
    Zapraszam do siebie http://wellspringofhappiness.wordpress.com

    Moja rewolucja właśnie się zaczęła… Jestem na początku swojej życiowej drogi, więc wszelakie rady i słowa, które zmotywują są dla mnie bardzo cenne! Bądź i inspiruj!

  • bardzo naciągany tekst
    „Nie chcę, żeby starczało mi od pierwszego do pierwszego.” ktoś chce? to są kogoś oczekiwania? rodzice Ci mówili: ucz się bo nie będziesz żyć od pierwszego do pierwszego? No nie, to nie sa oczekiwania ani niczyje marzenia, czasami po prostu tak jest. Chyba każdy chce być bogaty, kazdy wybrałby ogromny loft zamiast ciasnego mieszkanka, po prostu nie każdego na to stać 😉 ale kto bogatemu zabroni

    • Nikt nie chce, ale niektórzy się na to zgadzają.

  • Jak to jest dobrze napisane! Kiedyś zawsze miałam małe oczekiwania…a potem one się spełniały i ja sobie myślałam po wszystkim „kobieto, czemu ty chciałaś tak mało?!” Dostawałam dokładnie to, czego chciałam by przekonać się, że to nie były moje pragnienia, tylko pragnienia innych. Przełomem była bardzo zuchwała lista 100 marzeń/celów. Każde wydawało mi się bardzo nierealne (no c’mon, 20-latka pisze sobie na liście, że chce wydać bestseller, marzenie do spełnienia może około czterdziestki przy naprawdę dobrych wiatrach).
    Po dwóch latach ze zdumieniem odkryłam, że spełniłam 20% listy i uwierzyłam, że nawet te bardzo „nierealne” się spełnią.

    • Super pomysł z tą setką!

  • You go girl! Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. A jak spełnić coś co nie ma kształtu? I po co spełniać marzenia cudze? Świetny tekst, zostaję na dłużej 🙂

    • Dzięki, do następnego razu:)

  • Świetnie! Marzenia, czasem przyznam o nich zapominam i zatraca się, żeby było ,,jakoś”, uświadomiłaś mi, że ja nie chce ,,jakoś” chce dobrze, a nawet bardzo dobrze (zgodnie z moją definicją)żyć. Uważam, że przekonania są bardzo ważne w osiąganiu życiowej równowagi i celów i jeśli czegoś bardzo mocno się chce to się to osiągnie:)Chyba muszę sobie to spisać;p

    • Słowo pisane ma moc, na pewno nie zaszkodzi 🙂

  • Ja mam swoją listę marzeń którą staram się krok po kroku realizować i tak jak Ty nie chcę się zadowalać bylejakością, chcę więcej i chcę to sama osiągnąć, nie liczę, że spadnie mi to z nieba 😉

  • Ja już kiedyś powiedziałam, że wybieram jakość, a nie jakoś.
    I tyle w temacie, bo to temat rzeka 🙂

    • Genialny tekst :)!

  • moja inspiracja <3

    • Dziękuję za cudny komplement :)!

  • Oczywiście, że ten moment jest blisko! Czytam Twój tekst i znów czuję jakbym czytała siebie. Wspaniałego 2016! Zapomniałabym dodać: if you can dream it, you can do it!

    • Zdecydowanie jest! Minęły niecałe dwa lata od napisania tego tekstu, a ja już mogę się cieszyć kilkoma przełomowymi dla mojego stylu życia wydarzeniami/nawykami. Tobie również najpiękniejszego 2016! Takiego, żeby w 2017 nie było innego, czego mogłabyś sobie zażycyzć, niż żeby nadal było tak samo świetnie 🙂

  • Tak trzymaj! Twój optymizm mi się udzielił. Dokończę dziś swoją listę i będzie nieprzyzwoicie odważna 😀

    • A później bądź wręcz bezczelna i bierz sobie wszystko garściami!

      • A wezmę! 😀

  • Aż miło czytać 🙂 tak pozytywna !

    • Polecam się <3

  • Tak trzymaj! Twój optymizm mi się udzielił. Dokończę dziś swoją listę i będzie nieprzyzwoicie odważna 😀

    • A później bądź wręcz bezczelna i bierz sobie wszystko garściami!

      • A wezmę! 😀

  • Aż miło czytać 🙂 tak pozytywna !

    • Polecam się <3

  • a ja sobie wydrukuję tego posta i powieszę nad biurkiem, żeby mnie motywował, kiedy nie będzie mi się chciało chcieć, mogę ?

    • Jasne, jak już się zdecydujesz to daj znać – przygotuję Ci dodatkowo grafikę „Raz, dwa, trzy, dr Lifestyle patrzy”! I będę na Ciebie spoglądać surowym okiem 😉

  • każde marzenie jest do spełnienia ! 🙂

  • Ja poszukuję złotego środka gdzieś pomiędzy ambitnymi planami i pewnością siebie, a pokorą w stosunku do życia i tego, co czasami przynosi. Za każdym razem kiedy moje plany były zbyt ambitne i byłam zbyt pewna siebie, coś szybko sprowadzało mnie na ziemię. Zazdroszczę Ci trochę, że nie masz takich doświadczeń i że możesz koncentrować się na realizacji swoich celów patrząc w przyszłość z optymizmem. Mnie chyba zostało to już odebrane, ale staram się tę umiejętność odzyskać 😉

    • Jako blogerka doskonale wiesz, że na blogu nie pisze się o wszystkim – o problemach szczególnie 🙂 Fakt, nie spotkała mnie w życiu żadna straszna trauma (jak strata kogoś z najbliższych, bo ciężka choroba już owszem), więc może dlatego jest mi łatwiej. Ale myśleć pozytywnie nawet wtedy, kiedy nic nie zwiastuje na to, że ma być dobrze – to jest sukces! Bardzo ważne jest to o czym napisałaś – stałe zachowywanie pokory. To nie jest moja cecha wrodzona, ale wypracowana już tak 🙂 Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać to, co straciłaś – spójrz na Lunę, od razu będzie łatwiej 😉

  • też zawsze starałam się wyrównywać w górę, nie w dół. Wiedziałam np. że do pewnych miejsc nie pójdę do pracy bo nie będę nikomu usługiwać. Dłuższy czas szukałam pracy ale w końcu znalazłam taką, którą lubię i która daje mi satysfakcję. Jednak życie często weryfikuje nasze plany i marzenia, czasem czeka nas bolesne zderzenie z rzeczywistością. Mam nadzieję, ze uda Ci się zrealizować wszystkie plany, Wszak marzenia się nie spełniają, marzenia sie spelnia 🙂

  • Bardzo dobry tekst! najlepszy rzekłabym 🙂 Działam podobnie tylko zaliczyłam juz jednego gola, czyli dzienne studia i brak doswiadczenia w zawodzie. Ale jestem dobrej mysli 🙂

  • Ja powiem jedynie, że trzymam za Ciebie kciuki. Wszystko przychodzi determinacją, cierpliwością i przede wszystkim pracą.

  • Zgodzę się z jednym wyjątkiem – dzienne studia magisterskie to nie musi być strata czasu! Chyba że studiuje się europeistykę albo jakąś inną politologię, finansowe studia uważam, że nawet warto skończyć zaocznie, byle na dobrej uczelni i łapać w tym czasie zawodowe doświadczenie. Co do studiów dziennych nie są stratą czasu jak studiuje się coś co się chce i lubi. Skończyłam inzynierię chemiczną i energetykę z dwoma dyplomami, rokiem studiów za granicą, 3 praktykami w różnych krajach, odwiedziłam w tym czasie (w ramach studiów) 2 inne kraje i kilka innych prywatnie, po 3 tygodniach od obrony dostałam pracę w zawodzie i jestem z niej bardzo zadowolona. Czyli da się nie zmarnować tego czasu jak się wykorzystuje wszystkie dostępne możliwości.

    • Jasne, że tak – świetnie, że umiałaś dobrze wykorzystać te kolejne lata studiów. Niestety większość ludzi decydujących się na dzienne magisterskie chce po prostu przesunąć w czasie moment rozpoczęcia „dorosłego” życia, a wtedy to nie ma najmniejszego sensu. Gdybym wiązała swoją przyszłość z biotechnologią, a nie dietetyką to na pewno zostałabym na studiach w trybie dziennym – godzin w labie nie da się zastąpić kilkoma wykładami 2 razy w miesiącu.

      • W tym nawet nie widzę nic złego, bo kto po maturze wie co chce robić całe życie, to już lepiej iść na studia na coś w zakresie zainteresowań jak się ma na to środki, Wg mnie najgorsze jest jak ludzie, którzy się nie nadają do tego, idą na byle jakie studia na pierwszą lepszą prywatną uczelnię, bo są przekonani że trzeba mieć dyplom i mgr. a potem zasilają stado bezrobotnych i narzekają jak to młodzi mają źle. Zapraszam na uczelnie techniczne 🙂

        • Między mną a polibudą stanęła matma… 🙂 Nie chciałam się oszukiwać i wybrałam coś bardziej zgodnego z moimi predyspozycjami – biotechnologię medyczną na łódzkim UMEDzie. Jednak już po pół roku dotarło do mnie, że w labie nigdy nie będę biegłym specjalistą. Będę odtwórcą, ale nie twórcą – a taka rola mnie w ogóle nie satysfakcjonuje. Bardzo się cieszę, że ta świadomość dotarła do mnie już na pierwszym roku,a nie np. po obronie dyplomu:)

  • Wspaniale, że masz tak jasno sprecyzowane plany. Osiągniesz w życiu sukcesy, bo dokładnie wiesz, czego chcesz! Znam ludzi, którzy niczego z siebie nie dają, bo i niczego od życia nie oczekują. Są dla mnie jak warzywa… żyją, bo muszą. Dla mnie to nie życie…

    • PS. Świetny post! Wspaniale się go czytało. Fajnie zajrzeć komuś pod czaszkę i poznać go trochę lepiej 🙂

  • Gratuluję odwagi! Nie każdego stać na takie słowa, to się ceni 😉 jesteś żywą motywacją. Życzę powodzenia 😉

    Pozdrawiam

  • Świetnie! Marzenia, czasem przyznam o nich zapominam i zatraca się, żeby było ,,jakoś”, uświadomiłaś mi, że ja nie chce ,,jakoś” chce dobrze, a nawet bardzo dobrze (zgodnie z moją definicją)żyć. Uważam, że przekonania są bardzo ważne w osiąganiu życiowej równowagi i celów i jeśli czegoś bardzo mocno się chce to się to osiągnie:)Chyba muszę sobie to spisać;p

    • Słowo pisane ma moc, na pewno nie zaszkodzi 🙂

  • tak tak tak! tylko tak warto żyć 😛 pozdrawiam i trzymaj się tego 😀

  • bardzo naciągany tekst
    „Nie chcę, żeby starczało mi od pierwszego do pierwszego.” ktoś chce? to są kogoś oczekiwania? rodzice Ci mówili: ucz się bo nie będziesz żyć od pierwszego do pierwszego? No nie, to nie sa oczekiwania ani niczyje marzenia, czasami po prostu tak jest. Chyba każdy chce być bogaty, kazdy wybrałby ogromny loft zamiast ciasnego mieszkanka, po prostu nie każdego na to stać 😉 ale kto bogatemu zabroni

    • Nikt nie chce, ale niektórzy się na to zgadzają.

  • You go girl! Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. A jak spełnić coś co nie ma kształtu? I po co spełniać marzenia cudze? Świetny tekst, zostaję na dłużej 🙂

    • Dzięki, do następnego razu:)

  • Jak to jest dobrze napisane! Kiedyś zawsze miałam małe oczekiwania…a potem one się spełniały i ja sobie myślałam po wszystkim „kobieto, czemu ty chciałaś tak mało?!” Dostawałam dokładnie to, czego chciałam by przekonać się, że to nie były moje pragnienia, tylko pragnienia innych. Przełomem była bardzo zuchwała lista 100 marzeń/celów. Każde wydawało mi się bardzo nierealne (no c’mon, 20-latka pisze sobie na liście, że chce wydać bestseller, marzenie do spełnienia może około czterdziestki przy naprawdę dobrych wiatrach).
    Po dwóch latach ze zdumieniem odkryłam, że spełniłam 20% listy i uwierzyłam, że nawet te bardzo „nierealne” się spełnią.

    • Super pomysł z tą setką!

  • Ja mam swoją listę marzeń którą staram się krok po kroku realizować i tak jak Ty nie chcę się zadowalać bylejakością, chcę więcej i chcę to sama osiągnąć, nie liczę, że spadnie mi to z nieba 😉

  • Czegoś takiego potrzebowałam!!! Kopa w tyłek, która da siłę by walczyć o samą siebie, swoje życie i marzenia!
    Zapraszam do siebie http://wellspringofhappiness.wordpress.com

    Moja rewolucja właśnie się zaczęła… Jestem na początku swojej życiowej drogi, więc wszelakie rady i słowa, które zmotywują są dla mnie bardzo cenne! Bądź i inspiruj!

  • Ja już kiedyś powiedziałam, że wybieram jakość, a nie jakoś.
    I tyle w temacie, bo to temat rzeka 🙂

    • Genialny tekst :)!

  • Wszystko dobrze, ciekawie, fajnie. Więcej ludzi niż Ci się wydaje ma podobne ambicje i również dązą do swoich marzeń ( wydaje mi się, że nie tylko ja znam takich ludzi 🙂 ). Życie jest przewrotne, życzę powodzenia oczywiście. Mimo, że wszem i wobec nie mówię o tym jak będzie wyglądać moje życie, wierze w swoje możliwosci. Wiekszość powinno w siebie wierzyć bo większośc z nas ma podobny start Wierzcie w siebie zachowując skromność bo to bardzo istotna sprawa. Pozdrawiam, wytwałości w kreowaniu swojej przyszłości, a brzmi ona ciekawie jak i w terazniejszosci czyli w sprzątaniu nowego lokum 😀

    • Zastanawiam się czy ten komentarz miał być złośliwy, czy jedynie miał być formą przekomarzania się z zarozumiałą i zadzierającą nosa autorką tekstu… 😉 Pamiętaj, że w tej wyjątkowej formie przekazu jaką jest słowo pisane trzeba wytworzyć pewną kreację – stąd nie wszystko trzeba traktować dosłownie.

      • Nie, Nie. Nie pisałam nic złośliwie nie jestem raczej taką osobą. Nie hejtuje ludzi za ich własne poglądy. Cieszę się, że masz tak sprecyzowane cele bo zgodnie z działaniem jakiej kolwiek strategii najpierw wytycza się konkretny cel a następnie działając jak drzewko rysujesz decyzjami gałęzie, które dojdą do podstawy drzewa i własnie od tego się zaczyna cała „zabawa” z przyszłością. Od małych rzeczy zaczynając mozna dojsc do czegoś wielkiego. Działaj, staraj się a wszystko się uda. Cały jeden wielki plus jaki leci w Twoja stronę to tekst na temat mgr. Sama podjełam taką decyzję, a wiec teraz juz mam 3 letnie doświadczenie w pracy i jestem na poziomie jak moje kolezanki z pracy, które niestety mają po 30 lat. Powodzenia trzymam kciuki 🙂

        • Ja za Ciebie również. Spełniajmy swoje marzenia, wszyscy będą szczęsliwsi obracając się w gronie zadowolonych ludzi 🙂

  • pięknie to napisałaś, pięknie!

    • To pokazuje, że czasami po prostu warto pozwolić słowom wyjść do ludzi 🙂 Te myśli towarzyszą mi praktycznie co wieczór, a dopiero dzisiaj pomyślałam o tym, że może powinnam się nimi z Wami podzielić. Bardzo Ci dziękuję, jestem zakłopotana czytając taki komplement, bo akurat ze swojego stylu nie jestem jeszcze całkiem zadowolona:)

      • Najbardziej imponuje mi to, że wiesz czego chccesz juz podczas studiów, okresu podczas którego ja byłam totalnie zagubionym nieopierzonym kurczakiem, drżącym na myśl o zbliżającym się kookwium. Dopiero dziś, kiedy mam 30 lat i dwójkę dzieci zdobywam doświadczenie. Dziś rano po raz kolejny przeczytałam Twojego posta, dobry start z poranną kawą 🙂 i chyba wezmę dziś swój notes i sprecyzuję swoje cele. Dziękuję 🙂

        • Świetnie! Jestem pewna, że masz jakieś nieśmiałe marzenia – spisz je i określ ich realizację w czasie. Wtedy staną się celami 🙂 zastanów się jak do nich dążyć i z kolejnych etapów zrób mini cele 🙂 Powodzenia – nie tylko prz określaniu celów. W życiu 😉

  • Tak, dokładnie tak! Zostałam dzisiaj bardzo zmotywowana do tego, żeby osiągnąć swoje zamierzenia i wiem na pewno, że nie zostanę byle kim, mieszkać byle gdzie i mieć pracy byle jakiej czy wyjeżdżać na wakacje w pierwsze lepsze miejsce. Jak już to żyć tak, żeby czuć się spełnionym, zadowolonym i szczęśliwym, czyli nie byle jak 😉 Bardzo inspirujący, ciekawy post 😉

  • Niezaleznie od tego jakie mamy marzenia , to ten post jest dla kazdego. Najlepszy jaki czytalam u Ciebie. Moje pragnienia wiaza sie z zupełnie innym spojrzeniem na swiat ale jednak łączy nas jedno najważniejsze: chęć realizacji marzeń, planow, spełniania się zawodowo, robienie czegoś dla innych dzielenie sie sobą. To post , który pokazuje jak warto byc aktywnym. Myślę ze takie czy podobne pragnienia moze miec kazda z nas nawet wychowujac dzieci (i meza 🙂 ) bo nawet wtedy trzeba miec aspiracje i dazyc do celu! 🙂

    • Ostatnim zdaniem bardzo ładnie uzupełniłaś ten tekst… Dziękuję:)

  • A ja w przestałam szczegółowo planować swojego przyszłego życia, bo mój plan w pewnym momencie niestety po prostu legł w gruzach.
    Teraz już nie wybiegam, aż tak mocno w przyszłość, staram się żyć trochę bardziej na luzie. I podoba mi się moment życia w którym jestem. Mam wspaniałego męża, cudowną córeczkę, mieszkam w ciasnym ale własnym mieszkaniu (chociaż naszym skrytym marzeniem jest budowa domu), samochodu kombi nie mam, bo mi się takie nie podobają 😀 Jestem szczęśliwa budząc się codziennie rano i póki co mam nadzieje, że tak zostanie.
    Ale to co napisałaś jak najbardziej do mnie przemawia. Dobrze, że masz tak jasno określone cele. Teraz tylko trzeba je po kolei realizować. Trzymam kciuki i powodzenia :*

    • To jest najważniejsze! Kiedy ktoś mówi mi „jestem szczęśliwym człowiekiem” to i ja sama jakoś się uśmiecham 🙂 Każdy z nas ma inne potrzeby, inne oczekiwania – najważniejsze to nauczyć się je określać i znaleźć w sobie siłę w pracowaniu na ich spełnienie. Nie nasz interes co kogo uszczęśliwia – dla jednych będzie to porsche, dla kolejnych spacer po lesie. Teraz, czytając ten tekst zdałam sobie sprawę z tego, że może być odbierany bardzo jednostronnie – jakby moje jedyne pragnienia były tymi materialnymi. W trakcie pisania własnie na tych się skupiłam, bo to one są najbardziej negowane – często nie lubi się ludzi mówiących głośno o swoich wartościach czy ambitnych planach. Napisać, że marzę o zdrowiu i takiej życiowej pomyślności dla siebie i swoich najbliższych to byłoby przecież oczywiste… 🙂

      Trzymam kciuki za ten przyszły domek! 🙂

  • Też byłam tak optymistyczna i wiedziałam czego chcę zanim moje życie legło w gruzach i wszystko się zmieniło:) I wiem, że nie zrozumie tego nikt kto nie znalazł się w takiej sytuacji. Wtedy już nie chcesz loftu czy pracy za duże pieniądze, chcesz żyć, Ale tak czy inaczej miło czytać takiego posta. Przypomina mi, że mimo wszystko trzeba ciągle walczyć. Jedni mają łatwiej (dlatego wciąż są optymistycznie nastawieni i wiedzą czego chcą 😉 ) a inni mają trudniej ale wszyscy musimy się starać tak czy inaczej 🙂

    PS. Akurat moje oczekiwania spełniłaś, od początku bloga uważam cię za ambitną dziewczynę 🙂

    • Bardzo się cieszę, że mimo przeciwności losu chcesz o siebie walczyć – często wpadamy w pułapkę „spotkała mnie tragedia, nie muszę od siebie wymagać”. Wiem, że większość osób czyta tego posta kiwając głową i myśląc „co tam ona wie, przyjdzie to, tamto i siamto, to od razu zejdzie na ziemie”. Jestem sobie winna bo na blogu kreuję wizerunek dziewczyny żyjącej jak pączek w maśle. W życiu też rzadko się skarżę, choć zdarzają się momenty, w ktorych chce się wyłącznie siąść i płakać.

      Trzymam za Ciebie kciuki, mam nadzieję, że ten raz zawalony świat Cię umocni i będziesz miała siłę walczyć o nowe marzenia. Powodzenia :*

  • moja inspiracja <3

    • Dziękuję za cudny komplement :)!

  • Oczywiście, że ten moment jest blisko! Czytam Twój tekst i znów czuję jakbym czytała siebie. Wspaniałego 2016! Zapomniałabym dodać: if you can dream it, you can do it!

    • Zdecydowanie jest! Minęły niecałe dwa lata od napisania tego tekstu, a ja już mogę się cieszyć kilkoma przełomowymi dla mojego stylu życia wydarzeniami/nawykami. Tobie również najpiękniejszego 2016! Takiego, żeby w 2017 nie było innego, czego mogłabyś sobie zażycyzć, niż żeby nadal było tak samo świetnie 🙂

Ta strona używa ciasteczek.
Dowiedź się więcej.
Ok!